Książki podróżniczo-filozoficzne, które warto przeczytać

książki podróżnicze i filozoficzne
W poszukiwaniu dobrej książki podróżniczej.

Szeroko rozumiany reportaż z podróży bije w Polsce rekordy popularności. Pisanie o swoich przeżyciach na trasie stało się modne. Od reportażu zaczyna się obecnie literacką przygodę, często bez przygotowania merytorycznego i bez warsztatu pisarskiego. Dobry reportaż był kiedyś ukoronowaniem kariery, powstawał po latach zbierania materiałów. Dziś wystarczy kilkudniowy wypad na wczasy, by spróbować swoich sił w pisaniu. Reportaż jest dodatkowo najlepiej i najsilniej promowaną literaturą w Polsce, liczba książek (zwłaszcza wydawnictwa Czarne) dostępnych na półkach zadziwia nie tylko mnie.

(Nie)udane książki podróżnicze

Wobec tak silnej presji ze strony autorów i wydawnictw coraz częściej (przynajmniej mi) zdarzają się rozczarowania. Książki podróżnicze pisane niedbale, w poszukiwaniu sensacji, będące męczącą litanią przechwałek i płytkich komentarzy. Odnoszę wrażenie, że część tytułów pisanych jest w celu autopromocji, dosprzedaży innych pakietów, podkreślenia własnej wyjątkowości i przebojowości, bez autentycznego zaciekawienia otaczającym światem. Takie pozycje odkładam rozczarowany już po kilku stronach, by nigdy więcej do autora nie wrócić.

To czego oczekuję biorąc do ręki książkę podróżniczą? Powiem wprost i nieco przewrotnie – cel podróży wcale nie jest dla mnie najważniejszy. Ba, sama podróż w rozumieniu dat, chronologii, listy odwiedzonych miast i poznanych zabytków jest dla mnie tematem drugoplanowym, tłem dla udanej opowieści rozgrywającej się zupełnie gdzieś indziej. Gdzie? W głowie autora.

Uważność, pochwała zwyczajności

Autor jest dla mnie gwarantem udanej przygody. Wieś Olszewo, Erywań, Krynki, Babadag, Jakuck, Amsterdam, Salar de Uyuni… Okazuje się, że bez względu na odwiedzane miejsce w opowieściach pojawiają się znajome wątki i problemy. Doświadczenie bycia w drodze, niestałości relacji, przemijania, niezrozumienia, odmienności, braku, głodu prowokują pytania natury filozoficznej. O sens podróży, jej cel, stałość wartości, znaczenie przyjaźni, zrozumienie świata, odmienność kultur.

Co więcej, podróżnicy-filozofowie z taką samą uważnością, zaciekawieniem i fascynacją przyglądają się poboczu peryferyjnej drogi 816 i porastającym ją roślinom, pancernikowi kopiącemu norę na patagońskich stepach, gwarnemu w sobotę rynkowi w Dukli, pająkowi misternie wykańczającemu pajęczynę pod stropem chaty, zamarzniętej Lenie przecinającej Syberię i armeńsko-irańskiemu pograniczu rozjeżdżanemu przez ciężarówki. Świat nieożywiony, przyroda i ludzie w opowieściach tworzą harmonijną całość, w którym żadne nie ma pierwszeństwa przed drugim.

książki podróżnicze ranking
Wieś Olszewo, Erywań, Krynki, Babadag, Jakuck, Amsterdam, Salar de Uyuni zaklęte na kartach książki.

Autorzy, których warto poznać

Po tym przydługim wstępie mam nadzieję łatwiejsze stanie się zrozumienie dlaczego, mimo takiego a nie innego tytułu wpisu, wymienię autorów, a nie tytuły szczególnie godne polecenia. Rzecz jasna każdy z poniższych pisarzy ma swoje mniej lub bardziej udane tytuły. Zakładam jednak, że kto zrozumie, polubi i zacznie utożsamiać się ze stylem pisania, spojrzeniem na świat i filozofią autora, ten każdą jego pozycję przeczyta z przynajmniej zaciekawieniem.

Można wręcz założyć, że po jednej odłożonej na półkę książce czytelnik szybko przeglądnie dorobek autora i zacznie gromadzić brakujące tytuły.

Lista nie aspiruje do miana żadnego rankingu. Kolejność autorów jest całkowicie przypadkowa. Lista nie jest również (mam nadzieję) zamknięta – chciałbym dodawać do niej kolejnych autorów patrzących na świat podobnie jak ja. Liczę również na Was, moi czytelnicy – podzielcie się w komentarzu swoimi ulubionymi autorami lub tytułami!

1.Krzysztof Środa

Kolejność autorów jest wprawdzie przypadkowa, ale zestawienie odruchowo zacząłem od Krzysztofa Środy. Do jego książek wracam z autentyczną przyjemnością. Właśnie – wracam, bowiem pan Krzysztof do tej pory wydał jedynie 4 tytuły i wszystkie przeczytane leżą na centralnym miejscu na mojej półce z ulubioną lekturą. Czytając Krzysztofa Środę doświadczyłem dawno zapomnianego uczucia – żalu, że czytam tak szybko i kolejne akapity i rozdziały mijają bezpowrotnie. Specjalnie zwalniałem tempo wczytując się słowo po słowie w opowieści i refleksje autora.

Teraz myślę sobie, że właśnie o to Krzysztofowi Środzie mogło chodzić. Przecież podobnie niespiesznie, krok za krokiem, spojrzenie za spojrzeniem odkrywa otaczający go świat. Zgodnie z bliską także mi filozofią ciekawi go wszystko: szeroko rozumiana „niejasna sytuacja na kontynencie”. Sytuacją tą będzie chwila wymuszonej bezczynności na prowincjonalnym polskim dworcu kolejowym, wizyta w Ministerstwie Finansów, podróż przez daleką Armenię czy eksploracja Kaukazu Północnego w celach bliżej nieokreślonych. I jeszcze ta Korsyka…


Podobnie urzekająco i niepowtarzalnie Krzysztof Środa pisze o podróżach w przeszłość, do czasów dzieciństwa i młodości. Wspomnienia z minionych lat są nieodłącznie wpisane w opowieści o chwilach bieżących i o poznawanym świecie. Autor bywa sentymentalny, mimo że unika wyrażenia tego wprost. Koncepcja historii człowieka podobnej do ruchu planet, gdzie czas biegnie nie liniowo, a cyklicznie, gdzie podobne chwile powtarzają się, gdzie wspomnienia ugruntowuje i pogłębia wizyta w znajomych miejscach kiełkuje również w mojej głowie.

Nie nastawiajcie się na pasjonujący przewodnik po karkołomnych przygodach. Przygotujcie się na pełną spokoju, chwil na zadumę, wnikliwą i pełną zachwytu obserwację świata z przyrodą ożywioną (motyle, sowy, pająki, ryby), nieożywioną (budynki, pomieszczenia, przedmioty) i ludźmi, bez których każdy krajobraz jest przecież niepełny.

Tytuły:

Jak już wspomniałem, tylko cztery, więc wymieńmy je wszystkie. Kolejność tym razem nieprzypadkowa:

2.Piotr Strzeżysz

Z Piotrem Strzeżyszem mam problem o tyle, że wkradł się na moją listę stosunkowo niedawno i bez pytania. Polecony mi przez jednego z Czytelników autor pisze przepięknym, poetyckim wręcz językiem. Zaskakuje metaforami i plastycznie, przekonująco maluje napotykane scenerie. Przeczytać miałem okazję tylko „Sen powrotu”, ale już mam ochotę na więcej.

Cóż niezwykłego jest w „Śnie powrotu”? Książka jest dziennikiem z rowerowej podróży przez obie Ameryki, z Alaski aż na południe Patagonii. Pomimo niezwykłości i wagi przedsięwzięcia, ani przez moment nie czuć przechwałek, moralizatorskiego tonu czy wyliczanki odwiedzanych miejsc. Ośmielę się twierdzić, że mimo chronologii opisywanych przygód każda z nich mogłaby się zdarzyć w dowolnym miejscu na świecie. Peru czy Salwador, USA czy Argentyna, nie ma to większego znaczenia. Najważniejsze jest piękno otaczającego świata, spotkania z ludźmi i zwierzętami opisane w przepięknie intymny sposób.

W książce nie znajdziemy rekomendacji ani porad dotyczących wartych uwagi miejsc na mapie. Odnaleźć za to można rekomendacje i porady wymierzone w sposób postrzegania świata, podkreślanie znaczenia chwili, ulotności czasu, piękna przyrody, wagi uważnej obserwacji. Całość puentują cenne wywody spotykanych na trasie przez Piotra Strzeżysza ludzi. Po raz kolejny utwierdzamy się w przekonaniu, że aby mówić mądrze i wartościowo o świecie nie potrzeba tytułu profesora. Wystarczy uważny i otwarty umysł.

To czytamy dalej?


Tytuły:

Pierwszą pozycję czytałem, drugiej nie mogę się doczekać:

  • Sen powrotu – spotkania z ludźmi i pancernikiem wyśnione po powrocie
  • Powidoki – komentarz już niebawem

 

Dokończenie na kolejnej stronie, warto zostać do końca 🙂


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
PawelMiszaOlaMaciej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pawel
Gość

Jeszcze Piotr Kulczyna… pisze o wyprawach samochodowych.

Ola
Gość

A co z Tomkiem Michniewiczem? Spodziewałam się go spotkać w tym zestawieniu.

Maciej
Gość
Maciej

Dodałbym do tego „Opowieść rozbitka” – autor: Gabriel Garcia Marquez