Jordania: co warto zobaczyć? Informacje praktyczne.

Zwiedzanie Jordanii przypomina nieco loterię – niby wszyscy wiedzą, co warto zobaczyć, a jednak wyjeżdżamy z mieszanymi uczuciami. Podobnie było w moim przypadku – część atrakcji przewyższyła oczekiwania, część była dokładnie taka, jak się spodziewałem, a część po prostu mnie rozczarowała. Tak też postanowiłem podsumować Jordanię: gdzie pojechać, żeby zostać przyjemnie zaskoczonym? Co omijać, by uniknąć rozczarowania?

Lista będzie jak najbardziej subiektywna i pewnie do końca się ze mną nie zgodzicie. Gusta są różne, ja postaram się każdy wybór uzasadnić i uargumentować. Zupełnie się ze mną nie zgadzacie? To dobrze 🙂 Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

Jordania: gdzie jechać (co przewyższyło moje oczekiwania)

Przed wyjazdem poświęciłem sporo czasu na lekturę internetu w poszukiwaniu inspiracji i pomysłów. Dziwnym trafem, na to miejsce trafiłem dopiero ostatniego dnia, nieco przypadkiem. Nie wiem dlaczego, jest często pomijane w relacjach polskich podróżników. Mowa oczywiście o…

1. Rezerwat przyrody Wadi Mujib (Siq Trail)

Absolutne odkrycie wyprawy i niezapomniane przeżycie. Po kilku dniach spędzonych w Jordanii, zaczynamy przyzwyczajać się do wszechobecnego gorąca, pustynnego krajobrazu i palącego słońca. W okresie letnim wyjście z klimatyzowanego samochodu w porze obiadowej to misja tylko dla wytrwałych. Tymczasem susza i upały mają swoją dobrą stronę – obniżają poziom wody w rzekach, umożliwiając pokonanie poprowadzonych korytami rzek szlaków…

Najpopularniejszym szlakiem jest Siq Trail rozpoczynający się nad brzegiem Morza Martwego, u ujścia rzeki Mujib. Wstęp jest drogi, cena biletu normalnego to 21 JD (Jordan Pass nie działa). Już od samego wejścia czekają nas niecodzienne, szokujące jak na Jordanię widoki – zza bram wychodzą półnadzy, uśmiechnięci, ociekający wodą ludzie. Kierują się w stronę samochodów po suche ubrania na zmianę i wracają do przebieralni.

Siq Trail

Siq Trail poprowadzono dosłownie korytem rzeki. Cała zabawa polega na tym, że koryto to wcale nie jest suche. W porze letniej w kanionie poziom wody sięga na początku trasy po kolana, a miejscami nawet po szyję i głębiej. W cenie biletu otrzymujemy kamizelkę ratunkową i opiekę porozmieszczanych wzdłuż trasy ratowników. Na szlak wychodzimy w butach na zmianę, krótkich spodenkach i koszulce, niektórzy decydują się założyć strój kąpielowy. Wszelkie wartościowe rzeczy zostawiamy w samochodzie, kluczyk do samochodu oddajemy w depozyt na recepcji.

Od tego momentu jeszcze nie raz krzykniemy z radości pomieszanej z zaskoczeniem i adrenaliną. Początkowo łagodny szlak wspina się po skałach, drogę ułatwiają liny i drabinki. W drodze do celu musimy się podciągać, podpływać, brodzić, skakać, pełzać… Prądy rzeczne są na tyle silne, żeby wymuszać wybieranie konkretnej drogi, ale na tyle słabe, by pozwolić na bezpieczne posuwanie się naprzód. Ukoronowaniem trasy jest fantastyczny wodospad, pod który można wpłynąć. Śmiałkowie mogą zaryzykować skok z kamienia leżącego za ścianą wody.

Powrót po własnych śladach wcale nie jest nudny – wracając schodzimy w dół rzeki, dzięki czemu możemy wykorzystać naturalne rynny wyżłobione przez wodę w kamieniach jako zjeżdżalnie, a w miejscach wskazanych przez ratowników zaryzykować skok do basenów wodnych. Całość zajmie Wam około 3 godzin, i wcale nie będziecie chcieli wracać!

Odszkodowanie za opozniony lot.
Polecam tą firmę w walce o odszkodowanie. Mi realnie pomogli odzyskać pieniądze...

2. Wadi Rum (zwłaszcza… latem)

Kto chciałby jechać latem na pustynię? A jednak, warto. Wadi Rum wymieniana jest na samym początku listy atrakcji Jordanii i mimo wysokich oczekiwań ciągle pozytywnie zaskakuje. W czym tkwi największa siła tego miejsca? Moim zdaniem w… ciszy. Wadi Rum jest miejscem autentycznym, gdzie Beduini z rodzinami żyją na co dzień. Lokalni mieszkańcy nie są natarczywi, gościnność wcale nie ustąpiła tu miejsca chciwości. Jeśli wybierzemy właściwy termin i dobrego przewodnika, pustynię możemy mieć praktycznie tylko dla siebie. Wszystko to pod warunkiem odwiedzenia Wadi Rum poza wysokim sezonem, kiedy to jednego dnia na pustyni może zameldować się nawet tysiąc osób. Wtedy i turyści i przewodnicy są zmęczeni tempem i intensywnością zwiedzania.

A więc latem. Na trasę najlepiej wyruszyć, gdy miną największe upały, a więc po godzinie 14. Dobry przewodnik powiezie Was tak, ze na trasie spotkacie jednocześnie najwyżej kilka, momentami kilkanaście osób. Krajobraz Wadi Rum nie sposób porównać z żadnym innym miejscem na świecie – co samo w sobie stanowi wystarczający powód do odwiedzenia tego miejsca. Wieczorem tradycyjna beduińska kolacja i długie rozmowy przy blasku ogniska. Nocleg przewidziany jest w rozstawionych na piasku jurtach.

Cisza

W tym momencie po raz kolejny docenimy pustynię latem. Zachód słońca latem przypada później niż zimą, więc czasu na zwiedzanie pustyni jest po prostu więcej. Większość wycieczek kończy się właśnie o zachodzie słońca, kiedy przewodnik zabiera nas na jeden z punktów widokowych na których w spokoju możemy podziwiać wszystkie odcienie czerwieni, jakie przybiera niebo. Poza sezonem najpewniej w zasięgu wzroku nie będzie nikogo poza Wami. Gdy zamkniecie oczy i przestaniecie na chwilę wymieniać uwagi, usłyszycie ciszę. Poza szumiącym na wietrze piasku nie będzie słychać absolutnie niczego. To niezapomniane doznanie i wyjątkowa okazja do skupionej medytacji.

A nocą? Nocą na pustyni także nie jest nudno. Latem noce na pustyni są ciepłe, więc warto wyjść z namiotu i spojrzeć w niebo. Niebo mieniące się tysiącami gwiazd, niebo jakiego nigdy nie zobaczycie w mieście, ani nawet na wsi. Przy odrobinie szczęścia wypatrzycie Drogę Mleczną, a przy odrobinie umiejętności uwiecznicie ją na swoich aparatach.

Koszt wycieczki na Wadi Rum jest ustalony i wynosi … za … godzinną wyprawę. Co do noclegu – najlepiej polować na okazję na Booking.com a potem umówić się na wycieczkę z gospodarzem.

Jordania: co warto (zgodne z oczekiwaniami)

Kolejne dwa miejsca wpisały się dokładnie w moje oczekiwania. W jednym przypadku spodziewałem się wyjątkowego doświadczenia i takie też było, choć miałem kilka uwag. W drugim zakładałem po prostu miłe spędzenie przedpołudnia i dostałem tego czego oczekiwałem. W ostatnim przypadku wiedziałem, że muszę się natrudzić by znaleźć to, czego chcę. I zanim znalazłem, rzeczywiście sporo się napociłem (w przenośni i dosłownie).

Na dokończenie wpisu zapraszam na drugą stronę! Co jeszcze warto zobaczyć, a co mnie zupełnie rozczarowało?



Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MiszaSheTravelsKrzysztof Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
SheTravels
Gość

Wygląda niesamowicie.
Szkoda, że nie ma opcji kajakowej, bo pływaczka ze mnie kiepska 🙂

Krzysztof
Gość

To któryś z kolejnych wpisów o Jordanii , a wyczytałem że rezerwacje hoteli trzeba robić sporo wcześniej ,po pierwsze jest drogo po drugie może nie być miejsc , a nic poza tym nie funkcjonuje. Na miejscu najlepiej wynająć samochód ponoć najtańsza opcja na kilka dni . Wyżywienie dosyć drogie nawet pomijając główne ulice ,oczywiście wytrwali coś znajdą w dobrej cenie… Czytaj więcej »