Weissmies, (stosunkowo) łatwy czterotysięcznik

W górę ścianą północno-zachodnią

Przemierzywszy kocioł lodowcowy pierwsze zagrożenia mamy za sobą, co nie znaczy że teraz będzie łatwiej. Ścieżka zaczyna w końcu wić się stromo, zakusami w górę. Dla osób wrażliwych na ekspozycję ten fragment szlaku będzie bardzo wymagający. Oglądając się za siebie lub w dół widzimy, jak wysoko i stromo idziemy, jak małe z odległości wydają się sylwetki wolniejszych turystów i położone w oddali budynki Hohsaas. W takich miejscach wyraźnie czuć potęgę i majestat gór, łatwo złapać perspektywę i pojąć ogrom skały na którą usiłujemy się wdrapać.

Im późniejsza pora dnia, tym marsz po tym odcinku staje się mniej bezpieczny. Po godzinie 10 rano śnieg robi się bardzo miękki, usypuje się spod nóg, turysta zapada się momentami nawet po uda. Idąc wąziutką ścieżką wydeptaną w śniegu na bardzo stromym zboczu niezbędny jest czekan do asekuracji i stabilizacji, oczywiście założone raki i duża odporność na ekspozycję.

Weissmies podejście Alpy
Stromo.

Lodowe mosty i seraki

Po bardzo mocnym podejściu, gdy trawers zbocza zakończy się, turysta wchodzi w teren o jeszcze innym stopniu trudności technicznych. Trzeba przyznać, że Weissmies nie pozwala się nudzić na całej długości trasy. Po minięciu największej stromizny droga prowadzi w terenie krętym, nierównym, poprzecinanym szczelinami, połączonym mostami lodowymi i bardzo wąskimi przesmykami. Zalegające po stronie zbocza masywne seraki powodują szybsze bicie serca, zwłaszcza podczas drogi powrotnej gdy śnieg rozmiękcza się, a słonce operuje bardzo mocno.

Most lodowy Weissmies
Most lodowy. Na pierwszy rzut oka wygląda niegroźnie…

To tutaj miałem jedyny moment zawahania, gdy przez chwilę przyglądałem się wąskiemu przejściu przez lodowy most zastanawiając się, czy na pewno chcę iść dalej. To tu są napotkamy również na dwa ubezpieczone liną bardzo wąskie półki skalne, po których dosłownie przeciskamy się dalej przylegając ciałem do śniegu i górskiego zbocza by nie odpaść w dół.

Moim zdaniem ten odcinek szlaku jest najtrudniejszy, zwłaszcza w drodze powrotnej, gdy śnieg jest miękki a turysta zmęczony i podatny na błędy. Zachowajcie ostrożność. Z tej wysokości widać także liczne lawiniska po zejściu śniegu zboczami w dół, w stronę kotła lodowcowego. Zauważamy, że wydeptana w śniegu „rynna” którą szliśmy kilkadziesiąt minut temu prowadzi momentami skrajem lawinisk. Daje to dodatkowe wyobrażenie o potencjalnych niebezpieczeństwach jakie czekają na turystę w drodze na szczyt Weissmies.

Hohsaas u stóp Lagginhornu
Hohsaas u stóp Lagginhornu.

Wierzchołek Weissmies

Po minięciu lodowcowego labiryntu mogę chyba napisać, że najgorsze za nami. Teraz droga ponownie prowadzić będzie stromo pod górę, ale grzbiet jest szeroki i daje poczucie bezpieczeństwa. Największym wyzwaniem od tego momentu będzie wysokość, która staje się odczuwalna, oraz wzmagający się lodowaty wiatr. Idziemy po terenie coraz bardziej odkrytym, częściowo eksponowanym, z każdym mijanym metrem temperatura oraz ilość dostępnego tlenu spada. Oddech przyspiesza, coraz częściej trzeba się zatrzymać na chwilę i odpocząć. Silne podmuchy wiatru potęgują uczucie zimna.

Przedwierzchołek Weissmies
Przedwierzchołek Weissmies, w tle widoczny właściwy szczyt.

Gdy ja wyruszałem w góry temperatura w dolinie wynosiła około 3o°C, był to niespotykanie gorący czerwiec w Alpach. Po wyjściu na odsłonięty przedwierzchołek Weissmies temperatura spadła poniżej zera, a ja zacząłem trząść się z zimna. Przebieranie się na stromym zboczu przy silnych podmuchach lodowatego wiatru jest trudne – jeden nierozważny ruch i wasza kurtka lub rękawiczka ulatuje w przepaść. Wybierając się na Weissmess rozważcie zabranie ze sobą lekkich spodni przeciwdeszczowych które mogą służyć za przeciwwiatrowe, najlepiej rozpinane do 1/2 lub nawet 3/4 długości, żeby łatwo je było nałożyć. Ja używam spodni Marmot Precip (KLIK) i jestem bardzo zadowolony.

Wiessmies Alpy Szwajcarskie
Ostatnie metry przed szczytem.

Ostatnie metry podejścia, pomimo dużego zmęczenia i wszechobecnego chłodu, to prawdziwa przyjemność. Wierzchołek Wiessmies wyłania się zza przedwierzchołka, cel wyprawy widać bardzo wyraźnie. Ostatni fragment prowadzi dość stromym podejściem, pokrytą nawisami śnieżnymi granią, po czym docieramy na wierzchołek. Szczyt pomieści do 10 osób i oferuje fantastyczną panoramę 360° na Alpy Pennińskie.

Polecam tą firmę w walce o odszkodowanie. Mi realnie pomogli odzyskać pieniądze.
Odszkodowanie za opóźniony lot.
Weissmies szczyt
Na szczycie Weissmies. W tle Lagginhorn.

Panorama ze szczytu

Największe wrażenie robi widoczny na północ skalisty, stromy wierzchołek sąsiedniego Lagginhornu, pozbawiony śniegu, strzelisty, majestatyczny na tle dalszych szczytów. Patrząc w kierunku zachodnim widzimy masyw Mischabel z najwyższym szczytem Dom, potem długi łańcuch górski z Allalinhornem, Alphubelem i Taschhornem, dalej sztuczne jezioro Mattmark o charakterystycznym turkusowym kolorze wody. Na południu dostrzec można Stallihorn i Monte Rosa. Zresztą, zobaczcie sami:

Weissmies panorama
Panorama ze szczytu.

Informacje praktyczne:

  • Pogodę w górach polecam sprawdzić tutaj: KLIK.
  • Informacje o możliwych problemach na trasie, zamkniętych odcinkach, zagrożeniu lawinowym przeczytacie TUTAJ w sekcji ‚Conditions’
  • Wyruszając w wysokie góry pamiętajcie o  odpowiednim ubiorze i o blokerze 50 spf !
Weissmies okiem Miszy
Autor na szczycie.


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Esti Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Esti
Gość

Imponująco piękne!