Weissmies, (stosunkowo) łatwy czterotysięcznik

Szczyt Weissmies Alpy
Droga na szczyt Weissmies.

Weissmies uważany jest za szczyt stosunkowo łatwy, polecany na początek przygody z Alpami. Latem w dobrą pogodę pod górę ciągnie nawet kilkadziesiąt osób, dwójkami, trójkami, najczęściej związani liną z przewodnikiem na całej długości trasy. Z jednej strony odbiera to przyjemność samotnego obcowania z górami, z drugiej ułatwia uzyskanie pomocy w razie niespodziewanego wypadku. Droga normalna na Weissmies będzie dobrym wyborem dla osób mało doświadczonych w Alpach, a także dla tych szukających aklimatyzacji.

Więcej o Dolinie Saas, noclegach i infrastrukturze przeczytacie w osobnym wpisie: KLIK.

Weissmies : drogi na szczyt

Na początek wyjaśnienie. Wysokość Weissmies podawana jest w polskim internecie niepoprawnie. Obecnie, z powodu globalnego ocieplenia, grubość pokrywy śnieżnej na wierzchołku zmalała, przez co wysokość zmniejszyła się z 4023 do 4017 m n.p.m.

Na Weissmies prowadzą dwie drogi normalne. Pierwsza z nich prowadzi stokiem południowym ze schroniska Almagellerhütte. Jest to droga po stoku nasłonecznionym, latem praktycznie pozbawiona odcinków po śniegu. Z uwagi na brak kolejek linowych na tym obszarze, zdobycie szczytu trzeba zaplanować na minimum dwa dni (przy zdobytej wcześniej aklimatyzacji).

Dolina Saas z Weissmies
Dolina Saas ze zboczy Weissmies.

Pierwszy dzień poświęcony będzie na dojście z doliny Saas, z miejscowości Saas Almagell do schroniska Almagellerhütte. Szlak jest malowniczy, prowadzi przepiękną doliną wzdłuż górskiego strumienia. Temu spacerowemu odcinkowi poświęcę na blogu osobny wpis. Dzień drugi będzie już atakiem szczytowym, podczas którego trzeba pokonać 1150 metrów przewyższenia, w całości po skałach. Późnym latem, gdy szczeliny lodowca otwierają się na stoku północnym, jest to dużo łatwiejsza i bezpieczniejsza droga na szczyt.

Druga droga normalna prowadzi na szczyt ścianą północno-zachodnią i zachodnią. Trasa prowadzi praktycznie w całości po lodowcu, a wyżej po śniegu dość eksponowanym zboczem podszczytowym. Droga ta wyceniana jest na PD-, czyli ‚nieco trudna’. Nachylenie stoku nie przekracza 40°, aczkolwiek w wyższych partiach ekspozycja jest duża. Zaletą tej drogi jest możliwość zdobycia szczytu w jeden dzień, korzystając z kolejki linowej z Saas Grund do Hohsaas. Drogę granią północno-zachodnią radzę wybierać maksymalnie wczesnym latem, gdy śnieg przykrywa lodowiec a szczeliny są pozamykane. Im późniejsze lato, tym ryzyko wpadnięcia do szczeliny rośnie.

Weissmies i Lagginhorn
Weissmies (po prawej) i Lagginhorn (w środku) z przeciwległej strony Doliny Saas.

Droga normalna ścianą północno-zachodnią

W tym wpisie skupię się na podejściu na Weissmeis najpopularniejszą drogą na szczyt ścianą północno-zachodnią. To także droga, którą wybierają przewodnicy alpejscy zabierając swoich klientów na szczyt.

Ostrzeżenie:
Poniższy opis wejścia na szczyt zakłada, że turysta posiada doświadczenie wysokogórskie w warunkach zimowych i potrafi posługiwać się sprzętem wspinaczkowym (czekan, raki). Przed wyjazdem w Alpy sugeruję odbycie minimum kursu turystyki zimowej w Tatrach. Wspinaczka wysokogórska jest sportem niebezpiecznym, wychodzicie w góry na własne ryzyko. Nie wychodźcie w wysokie góry samotnie ani bez doświadczenia.

 

Saas Grund -Kreuzboden – Hohsaas

Przed podjęciem decyzji o ataku szczytowym niezbędne jest zdobycie dobrej aklimatyzacji. Zdecydowanie odradzam atakowanie góry pierwszego dnia po przyjeździe, taki pomysł może skończyć się tragicznie, a na pewno nie przyniesie Wam przyjemności ze wspinaczki. Jednym z pomysłów na aklimatyzację jest rekonesans na zachodnim stoku grupy Weissmies.

Polecam tą firmę w walce o odszkodowanie. Mi realnie pomogli odzyskać pieniądze.
Odszkodowanie za opóźniony lot.
Dolina Saas z Kreuzboden
Dolina Saas z Kreuzboden. Po prawej ścieżka edukacyjna.

Kreuzboden

Rozpocząć można od wyjazdu kolejką na wysokość 2397 m n.p.m. do Kreuzboden. Pierwszy przystanek kolejki linowej zostawia nas na szerokim płaskowyżu, który zagospodarowany został z myślą o całych rodzinach. Znajdziemy tu ścieżkę edukacyjną, plac zabaw dla dzieci, punkty widokowe i miejsca na piknik. To wszystko na wysokości, która przy pierwszej wizycie dosłownie odbiera oddech.

W zależności od upodobań, w Kreuzboden spędzić można kilkadziesiąt minut lub cały dzień. Ja polecam przede wszystkim przejście krótką, 30-minutową ścieżką edukacyjną prowadzącą przez most linowy, a następnie kontemplację przepięknych widoków na dolinę Saas z brzegów lokalnego jeziora. Widok wodospadu zrzucającego wodę do jeziora na tle majestatycznego szczytu Dom zapada w pamięć na długo i stanowi jedną z ikon regionu Saas. W Kreuzboden warto zatrzymać się choćby dla tego jednego pejzażu.

Kreuzboden
Kreuzboden.

Weissmieshütte (Weissmies hut)

Kreuzboden to również stacja, którą wykorzystują turyści zmierzający na nocleg w schronisku Weissmieshütte. Schronisko położone jest na wysokości 2726 m n.p.m. i stanowi świetny punkt wypadowy zarówno na Weissmies jak i Lagginhorn. Tłumnie korzystają z niego Szwajcarzy, w sezonie koniecznie zarezerwujcie nocleg z wyprzedzeniem żeby uniknąć niemiłych niespodzianek. Jeśli nie macie jeszcze aklimatyzacji, nocleg w schronisku może być niezłym pomysłem przed atakiem szczytowym zaplanowanym na dzień kolejny.

Weissmies hut
Droga do schroniska Weissmieshutte.

Schronisko położone jest w odległości około 45 minut marszu ze stacji kolejki Kreuzboden. Ścieżka prowadzi zakusami po kamienistym grzbiecie, jest raczej monotonna i nużąca. Wysiłek wynagradzają coraz piękniejsze widoki, jakie otwierają się przed turystą w miarę zdobywania wysokości.

Schronisko Weissmies hut
Schronisko Weissmies z ogródkiem piwnym.

Sam budynek schroniska nie urzekł mnie. Są w Alpach schroniska położone w o wiele bardziej malowniczej scenerii. Detale typu sztuczna trawa wyłożona na tarasie (czy też w ogródku piwnym) dodatkowo nadają schronisku „festynowego” charakteru.

Hohsaas

Mijając schronisko Weissmieshütte kierujemy się dobrze oznaczonym i widocznym szlakiem w stronę najwyżej położonej stacji kolejki linowej w całej dolinie Saas. Jeśli w góry wybraliśmy się późną wiosną lub wczesnym latem, na tym etapie zobaczymy pierwsze śnieżne pola, po których prowadzi wydeptana ścieżka. Lodowiec tu jeszcze nie sięga, więc zakładanie raków mija się z celem, a niebezpieczeństwo kontuzji na tym odcinku jest niewielkie.

Teren pomiędzy Weissmieshütte a Hohsaas sprawia raczej przygnębiające wrażenie: surowa, niemal pozbawiona roślinności skała przeorana jest słupami kolejki linowej. Spod butów usypują się drobne kamienie i żwir, w suche dni drażniąc usta i nos, w deszczowe zamieniając się w błotnistą breję. Odcinek ten proponuję pokonać jak najszybciej, by rozpocząć właściwe podejście pod Weissmies.

Podążając w kierunku Hohsaas turysta nie będzie miał najmniejszym problemów z orientacją – schronisko widoczne jest z oddali, położone na odkrytym i oczywiście bezdrzewnym terenie. Z wysokości Hoohsaas wypatrzeć możemy aż 18 czterotysięczników, ze wspomnianym już szczytem Dom w masywie Mischabel na czele. Obracając się za siebie, zobaczymy masywny i ośnieżony Weissmies oraz skalisty Lagginhorn.

Weissmies i Lagginhorn ze stacji Hohsaas.
Weissmies i Lagginhorn widziane z wysokości stacji Hohsaas.
Ostrzeżenie:
Przypominam, że wychodząc wyżej niż schronisko Hohsaas niezbędne jest posiadanie doświadczenia alpejskiego i odpowiedniej aklimatyzacji.

 

Weissmies

Droga od stacji kolejki Hohsaas na Weissmies prowadzi po prawej stronie od okrągłego budynku restauracji, początkowo delikatnie w dół w kierunku jęzora lodowca. Początkowy odcinek chroniony jest drucianą siatką. Po kilkudziesięciu metrach docieramy do zagłębienia, a skałę na dobre przykrywa śnieg. Od tego momentu dalsza droga prowadzi bardzo stromo pod górę w całości po lodowcu i po śniegu. To tutaj większość ekip wiąże się liną i zakłada raki.

Lodowiec

Moim zdaniem w warunkach późnowiosennych, gdy lodowiec przykryty jest śniegiem a większość szczelin pozostaje zamknięta, ubieranie raków w tym miejscu jest przedwczesne – tylko spowolni marsz i odbierze siły podczas przebijania się przez dość głęboki śnieg. Rezygnację z raków polecam przemyśleć tym bardziej, że po początkowej stromiźnie droga wyraźnie wypłaszcza się. Przez kolejne kilkaset metrów maszerować będziemy w terenie niemal płaskim, przecinając lodowiec i kierując się w stronę właściwego zbocza góry.

Przy sprzyjającej pogodzie przemierzenie lodowca jest stosunkowo łatwe – w górę prowadzi wytarta dziesiątkami butów ścieżka – rynna która ułatwia marsz w głębokim śniegu. Bardzo ważne jest wyruszenie na szlak jak najwcześniej rano, gdy śnieg jest silnie zmrożony a słońce nie operuje na zboczu. W miarę upływu czasu śnieg będzie mięknąć, usypywać się i zapadać pod nogami, co stwarza oczywiste niebezpieczeństwo w najlepszym przypadku znacznego spowolnienia marszu i utraty sił, w najgorszym zapadnięcia się w szczelinę.

Lodowiec Trift
„Rynna” przed lodowiec Trift.

Trasa przez lodowiec może być nieco frustrująca przy sporej ilości turystów na szlaku. Jako że „rynna” w śniegu prowadząca w górę jest wąska, a śnieg mimo wszystko dość delikatny, wyprzedzenie grup maszerujących w wolniejszym tempie jest praktycznie niemożliwe. Na szlaku mogą tworzyć się małe zatory, które omijamy dopiero , gdy grupka zdecyduje się odpocząć i zejdzie z „rynny” na bok.

Warto pamiętać, że droga przez lodowiec nigdy nie będzie idealnie bezpieczna, i nawet wczesnym latem ryzykujemy wpadnięcie do szczeliny. Zwyczajnie głupim pomysłem będzie zbliżanie się do widocznych z daleka głębokich szczelin, które już o tej porze roku odsłonił śnieg. Bardzo niebezpieczne jest też przemierzanie tego odcinka po obfitych opadach śniegu, gdy ścieżka przez lodowiec nie jest widoczna a szczeliny są przykryte cienką warstwą puchu.

Lodowiec Trift Weissmies
Chwila odpoczynku większej grupy na skraju lawiniska. Idealny moment, żeby wyprzedzić maruderów.

Późnym latem szlak często jest zamykany ze względu na zagrożenie lawinowe w kotle pod Weissmies i na otwarte głębokie szczeliny w lodowcu Trift. Wtedy pozostaje wybór trasy zboczem południowym, o którym wspomniałem na początku wpisu.

Na szczyt wejdziemy na kolejnej stronie, zapraszam do dalszej lektury!



Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Esti Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Esti
Gość

Imponująco piękne!