Axarquia – szlakiem rodzynek i awokado

Alfarnate

Dalej pojechać się już nie da. Najbardziej na północ wysunięte miasteczko Axarquia położone jest na dającej się odczuć wysokości 900 m n.p.m. Potem już tylko przełęcz Puerto de los Alazores i droga na Granadę. W dawnych czasach, gdy o autostradach jeszcze się ludziom nie śniło, Alfarnate pełniło rolę ostatniego przystanku przed długą i niebezpieczną drogą przez góry. Karczmy pełne były zmęczonych podróżnych i lokalnych zbójców wypatrujących potencjalnych ofiar. Jedno z takich miejsc, XVII wieczna Venta de Alfarnate wciąż otwarte jest dla przejezdnych.

Góry okolice Malagi
Dalej już tylko długa i niebezpieczna droga przez góry.

Dziś mieszkańcy Alfarnate stracili nieco temperament i utrzymują się przede wszystkim z hodowli ryb w okolicznych stawach. Nastrój nieco szorstkiego i rządzącego się swoimi prawami miasteczka pozostał. Uważne spojrzenia mijanych przechodniów, oszczędne w gestach powitania i trudny do sprecyzowania nastrój wyczekiwania osaczają turystę powoli, lecz nieubłaganie. Przyspiesza on kroku chcąc wydostać się z plątaniny wąskich uliczek i znów objąć wzrokiem szerszy horyzont.

Nerwowe poszukiwania doprowadzają przyjezdnego na rogatki miasteczka. Przystaje przy ostatnim budynku, który okazuje się być niepozorną stacją benzynową. Ostatnią stacją benzynową w dzikiej Axarquia.

Alfarnate stacja benzynowa
Stacja benzynowa w Axarquia.

Comares – balcon Axarquia

Wizyta w Comares rozpoczyna się na długo przed przekroczeniem wysokich murów obronnych miasta. Panorama zabudowań to ukazuje się, to ginie między górskimi szczytami, gdy turysta pokonuje niebezpieczną i krętą drogę MA-3107 prowadzącą tu z Riogordo. Białe mury domów z oddali wydają się być naturalnym przedłużeniem skalistego wierzchołka górskiego, na którym je pobudowano. Im bliżej miasteczka, tym ciężej uwierzyć w szczęśliwe zakończenie wyprawy.

Comares z daleka
Comares widziane z odległości kilkunastu kilometrów. Dostrzegacie zabudowania na szczycie najwyższej góry?

Droga staje się coraz bardziej stroma i wąska, silnik samochodu wyje ciężko gdy nachylenie trasy przekracza 20°. Każdy kolejny zakręt może okazać się ostatnim, jeśli z naprzeciwka wyłoni się pędzący w dół inny samochód. Po kilku nerwowych minutach, z rękami zaciśniętymi na spoconej kierownicy, turysta w końcu wjeżdża na niewielki parking położony przed bramą wjazdową do Comares.

Comares brama wjazdowa
Brama wjazdowa do Comares.

Brama wjazdowa nie jest tu bynajmniej figurą stylistyczną. Comares do dziś zachowało prawie nienaruszony charakter miasteczka – twierdzy obronnej Maurów. Całość zabudowań znajduje się za wysokim murem obronnym, w którym przewidziano zaledwie dwie bramy. W ten oto sposób mieszkańcy łatwo kontrolują kto i kiedy przyjeżdża do miasta.

Comares
Comares.

A jest co zwiedzać. Otoczone wysokim murem białe domy połączone są siecią bardzo wąskich uliczek, a właściwie przesmyków. Strome podejścia płynnie przechodzą w ciąg schodów, kręcą między domami, pod średniowiecznymi pobielanymi łukami, mylą kierunki, prowadzą co raz w ślepy zaułek. Nawierzchnia z brukowanej kostki dodatkowo utrudnia sprawne przemieszczanie się w obranym kierunku. Pewnego rodzaju ułatwieniem i wskazówką dla odwiedzających Comares jest wytyczona tu ścieżka Maurów przybliżająca historię miasta i łącząca najważniejsze zabytki.

Ścieżka Maurów Comares
Dość intuicyjne oznakowanie ścieżki Maurów.

Comares: co warto zobaczyć

Zaczynamy na placu nazwanym po prostu: La Plaza. Pierwszą decyzją będzie wybór między zwiedzaniem tutejszego ratusza a wizytą w pubie Los 3 Balcones. Jeśli czas pozwala, warto zrealizować oba pomysły. Z La Plaza udać się można albo na wschód, za miasto, w stronę ruin zamku la Tajona albo na zachód, w górę, w kierunku XVI kościoła Nuestra Sñra de la Encarnacion. Bez względu na obrany kierunek, po kilku chwilach i tak docieramy do ostro opadających w dół murów miasta i jednego z wielu niesamowitych punktów widokowych. Południowa panorama szczególnie zapadnie w pamięć każdej osoby wrażliwej na harmonię i potęgę przyrody.

Polecam tą firmę w walce o odszkodowanie. Mi realnie pomogli odzyskać pieniądze.
Odszkodowanie za opóźniony lot.
Panorama Comares Costa del Sol
Panorama w kierunku południowym uchwycona z murów miasta. Na horyzoncie widać Morze Śródziemne.

Osiągnąwszy najwyższy punkt miasteczka, a zarazem ukończywszy trasę Maurów, turysta rozgląda się ciekawie wokół siebie. Jeśli przybył do Comares poza sezonem, będzie najpewniej jedynym odwiedzającym to spokojne miejsce. Zakładając, że nie unika kontaktu wzrokowego z przechodniami, szybko uchwyci zapraszający gest jednej z lokalnych gospodyń stojącej w progu swego domu. Zaciekawiony podejdzie i da zaprosić się do izby. Gdy oczy przyzwyczają się do półmroku, zauważy porozkładane na stoliku pełne owoców półmiski i wiaderka. Rodzynki, oliwki, awokado i wino. Smaczna i nieprzypadkowa kombinacja charakterystyczna dla rejonów słonecznych i ciepłych. I zarazem najlepsza pamiątka, jaką kupić można w ukrytym pośród górskich szczytów miasteczku Comares.

Comares

Frigiliana, Nerja i inne

Poznawanie Axarquia nie musi, i nie powinno zakończyć się na wspomnianych w tym artykule miejscowościach. Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że na Alfarnate i Comares przygoda z Andaluzją dopiero się zaczyna. Te urocze i niepozorne górskie miasteczka mają w sobie coś niedookreślonego, co nie pozwala szybko o nich zapomnieć i przyciąga nawet po powrocie do domu. Kto raz ośmielił się zapuścić w strome i wąskie drogi Axarquia, będzie szukał okazji lub pretekstu do powrotu.

Frigiliana Costa del Sol
We Frigiliana można zacząć swoją przygodę z Axarquia.

A co z turystami, którzy traktują wypad do Malagi jako wycieczkę weekendową? Tym będącym w ciągłym niedoczasie polecić można bardziej znane i łatwiej dostępne miasteczko Frigiliana. Zamieszkane jest ono przez liczącą się międzynarodową społeczność, która nadała Frigilianie kosmopolitycznego charakteru. Tu, w odróżnieniu od pozostałych miasteczek regionu, bez problemu dogadamy się po angielsku, kupimy pocztówki, zjemy specjały kuchni włoskiej, francuskiej a nawet… polskiej! Tak tak – pierogi w Frigiliana smakować mogą zupełnie tak jak we Wrocławiu.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że odnajdziemy tutaj wszystkie najlepsze cechy andaluzyjskiego miasteczka. Plątaninę stromych uliczek, niebanalne położenie, pobielane mury niskich domów, łączące ulice schody. Atmosfera wydawać się może nieco bardziej wymuszona, jakby podkoloryzowana przez dużo większą niż gdzie indziej liczbę zagranicznych gości. Pomimo tego, wizyta we Frigiliana może być ciekawym wstępem do zwiedzania Axarquia dla tych bardziej nieśmiałych lub zabieganych.



Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

Tagi - słowa kluczowe
, , ,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o