Co mnie zaskoczyło w Andaluzji

W Andaluzji nie da się zjeść obiadu (czyli sjesta istnieje naprawdę)

Oczywiście przed wyjazdem zdawałem sobie sprawę z tego, czym jest sjesta. Co więcej, doświadczyłem jej podczas pobytu w niejednym europejskim kraju, w tym na hiszpańskich Wyspach Kanaryjskich. A jednak konsekwencja, z jaką przerwa dzienna przestrzegana jest w turystycznej Andaluzji była dla mnie niespodzianką. Równie niespodziewana była długość przerwy, która różniła się w zależności od miasta i od rodzaju działalności.

Ogólnie przyjąć można, że między 14:30 a 17:30 zakupów w Andaluzji nie zrobimy. Zamknięte są restauracje, sklepy spożywcze, apteki, sklepy odzieżowe… słowem, całe miasta zwalniają, zamykają witryny i udają się na odpoczynek. Z tej ogólnie przyjętej reguły zaczynają się powoli wyłamywać największe zagraniczne hipermarkety – Lidl czy Carrefour. Ale i tam na godzinach otwarcia podkreślone jest, że sklepy pozostają otwarte podczas dziennej przerwy.

Czas sjesty pokrywa się irytująco z czasem, gdy przeciętny Polak robi się już naprawdę głodny i ma ochotę na porządny obiad. Rozwiązanie wydaje się oczywiste – najeść się wcześniej na zapas. Gdyby to tylko było takie proste…

tapas sewilla
Typowe hiszpańskie tapas. Ciężko tym pojeść.

Tapas?

W Hiszpanii cały harmonogram dnia przesunięty jest o kilka godzin względem polskiego. Hiszpanie dużo później budzą się i później kładą się spać. I tak do godziny 13:00 możliwe jest w Andaluzji zjedzenie śniadania. Śniadanie to np. przekrojona na pół bułka z szynką i serem. Od około 12:00 do 14:30 zjemy też tapas, czyli przekąskę. Jest to znów albo wariacja na temat tostów, albo mała porcja makaronu, trochę ryżu… Nic, czym można by się najeść. A potem? Potem sklepy zamykają się do 17:30.

OK, pierwszego dnia zdesperowany postanowiłem przeczekać. Punkt 17:30 zameldowałem się w restauracji i zamówiłem pierwsze z brzegu danie. Jeść! I tu kolejna niespodzianka. 17:30 to czas rozruchu. W tym czasie kucharze rozgrzewają piec i zaczynają przygotowywać potrawy. Przy stoliku można napić się kawy lub piwa i przegryźć chipsami. Tyle… Obiad? Od godziny 19:00/19:30/20:00 w zależności od miejsca.

Jadąc do Hiszpanii Wasz żołądek szybko musi zacząć myśleć po hiszpańsku.

Mało kto mówi tu po angielsku (i rzadko w jakimkolwiek języku obcym)

Ciekawa sprawa, znów dałem się zaskoczyć. Dlaczego znów? Już raz, podczas wizyty na Sycylii (przeczytaj), nie mogłem w to uwierzyć. Turystyczny kierunek, ludzie żyją z zagranicznych gości i… tam także nikt nie mówił w języku Szekspira.

W Andaluzji jest identycznie. Hiszpanie, nawet w turystycznych miejscowościach, nie mówią po angielsku. Opisy mieszkań na wynajem na Airbnb – po hiszpańsku. Napisy w miejscach publicznych – po hiszpańsku. Nawet sprzedawcy biletów w kasach na dworcach znali język tylko na tyle, by sprzedać odpowiednią liczbę biletów i pobrać opłatę. Zapomnij o zasięgnięciu informacji lub bardziej zaawansowanej rozmowie. Bez hiszpańskiego w Hiszpanii będzie Wam po prostu trudno się dogadać. Trudno będzie zrozumieć Hiszpanów, nawiązać z nimi bliższy kontakt. A są oni naprawdę otwarci i gadatliwi, o czym dalej.

Odszkodowanie za opozniony lot.
Polecam tą firmę w walce o odszkodowanie. Mi realnie pomogli odzyskać pieniądze...
Andaluzja ciekawostki
W Hiszpanii bez słownika (albo znajomości języka) ani rusz.

Trochę na usprawiedliwienie dodam, że czasem Hiszpanie mówią w innych niż angielski językach obcych. Największe szanse dogadania się mają ci z Was, którzy mówią po francusku. Pewnym usprawiedliwieniem może być także fakt, że Hiszpanie nie są wyjątkiem na mapie Europy. Poza nimi, równie dużą ignorancją i oporem na języki obce wykazują się Włosi i Francuzi. I nie jest to tylko stereotyp. Międzynarodowa firma zajmująca się nauką języków obcych zmierzyła poziom znajomości angielskiego w Europie. Wyniki? Najlepiej w Europie po angielsku mówią Szwedzi i Holendrzy (wskaźnik powyżej 70/100). Zupełnie dobrze Polacy, Niemcy czy Finowie (około 65/100). Najgorzej Francuzi, Włosi i Hiszpanie (55/100). Pełne wyniki TUTAJ.

Tak, tak – my Polacy nie mamy się czego wstydzić! To co, intensywny kurs hiszpańskiego przed wyjazdem? A może postanowienie noworoczne?

Ludzie starsi (i nie tylko) są pogodni, towarzyscy i aktywni

Na koniec fakt, który ostatecznie przekonać może do odwiedzenia Hiszpanii, a może nawet do przeprowadzki na dłużej. Ogólne nastawienie Hiszpanów do życia. Tutaj z pewnością bardzo łatwo o generalizację i uproszczone wnioski, jednak moje obserwacje są jednoznaczne. Hiszpanie jako społeczeństwo są o wiele bardziej otwarci, pogodni i rozmowni od Polaków.

W Hiszpanii wielokrotnie zaczepiani byliśmy zupełnie bez powodu, pozdrawiani uśmiechem, wciągani w krótkie niezobowiązujące rozmowy. Nie chodziło o sprzedanie czegokolwiek – rozmowa wydawała się być wartością samą w sobie. Integracja postępowała tym silniej, im więcej czasu mieszkaliśmy w tym samym miejscu. Pod koniec drugiego tygodnia zaczynaliśmy być traktowani niemal jak miejscowi, stali bywalcy. Andaluzyjczycy zaczynali opowiadać o swojej rodzinie, wnukach, planach…

To pozytywne i otwarte nastawienie do życia widać też na ulicach. Co wieczór restauracje i bary wypełniają się plotkującymi i uśmiechniętymi ludźmi w każdym wieku. Nie brakuje osób starszych przysiadających na kawę lub piwo, grających w karty lub czytających gazety. Popularne są również  miejsca, w których ludzie starsi mogą spotkać się w swoim gronie, zjeść obiad, zagrać w bilarda, pooglądać telewizję. Fantastyczny sposób na aktywizację!

Andaluzja co warto
Zacięta rozgrywka w bule w andaluzyjskim parku.

Andaluzja okiem Miszy

Z tego krótkiego i siłą rzeczy pobieżnego podsumowania pobytu w Andaluzji wyłania się pozytywny obraz regionu, którego mieszkańcy uparcie nie chcą zapomnieć jak cieszyć się życiem. Czas poświęcony na spotkania, rozmowy, wymianę uśmiechów i spojrzenie w słoneczne niebo nie jest tu czasem straconym. To najważniejsza lekcja i najmocniejsze wspomnienie, jakie wywiozłem z Andaluzji. Siła tego wspomnienia jest jednocześnie zaproszeniem do ponownych odwiedzin. Zaproszeniem, z którego na pewno skorzystam.

 

Photo on Visualhunt.com

Photo by greeblie on Visualhunt.com / CC BY


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

8
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
3 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MiszaCrisEasy SurfMaciek GafsaEdyta Tkacz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cris
Gość
Cris

Jedyne co się zgadza to ograniczenie prędkości do120 km na autostradzie i otwartość de los Andaluces. Miszka szkoda że zrobiłeś ten opis bez znajomości tego regionu jak i reszty Hiszpani. Niewątpliwie tam byłeś ale prawie wszystko ci uciekło. Poznawanie Południa Europy z angielskim jako „przewodnik” i późniejsze wyciaganie wniosków to nie najlepszy pomysł.
Powodzenia na szlaku.

Easy Surf
Gość

Kilka razy byłem w Hiszpanii i da się dogadać po angielsku ;p szczególnie z młodszymi obywatelami

Maciek Gafsa
Gość

Nie ukrywam że to jeden z moich głównych planów wycieczkowych na najbliższy czas, który być może już w przyszłym roku uda mi się zrealizować.

Edyta Tkacz
Gość

Oj, ostatnie, co można powiedzieć o Andaluzji to, że jest „taka sama” i „europejska”. Dobrze, że pojechałeś i przekonałeś się na własne oczy.I fajnie, że Ci się podobało. 🙂

Angelika
Gość

Zachwyciła mnie ta architektura! aż chciałoby się zobaczyć te miejsca na własne oczy!