Samotna, kilkudniowa wyprawa rowerowa – co zabrać, jak się przygotować?

wyprawa rowerowa rower trekkingowy
Rower trekkingowy na trasie.

Wycieczki rowerowe za miasto są oczywiście przyjemne, ale z czasem przychodzi nam ochota na coś więcej. Prawdziwym testem zarówno naszej wytrzymałości, uporu i siły mięśni, jak i testem roweru i sprzętu, są wyprawy kilkudniowe. Pakując się i jadąc w kilkudniową trasę nie możemy w chwili słabości zawrócić do domu. Załamanie pogody, przebita dętka, zerwany łańcuch – to wszystko przeciwności, z którymi będziemy musieli zmierzyć się na trasie. Samotna wyprawa rowerowa daje prawdziwą satysfakcję.

W tym wpisie postaram się na podstawie własnych doświadczeń z wyprawy rowerowej z Krakowa do Gdańska doradzić Wam, jak przygotować się do wycieczki rowerowej która potrwa kilka dni – tak kondycyjnie, jak i sprzętowo. O samej wyprawie przeczytacie TUTAJ.

samotna wyprawa rowerowa
Kilkudniowa, samotna wyprawa rowerowa to sprawdzian charakteru. Morale gra równie ważną rolę jak siła fizyczna.

Wybór odpowiedniego roweru (i opon)

Zacznijmy od samego roweru. Tu głosy są podzielone. Jedni będą Wam udowadniać, że na szosówce da się zamontować sakwy i dojechać do celu dużo szybciej. Inni wskazują, że kilkudniowa wyprawa, która nierzadko oznacza konieczność zjechania z asfaltu na nawierzchnię szutrową wyklucza użycie rowerów szosowych. Jeszcze inni nie wyobrażają sobie spakowania kilkunastu kilogramów bagażu na inny rower niż rower typowo górski.

Komu wierzyć? Moja opinia lokuje się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. Uważam, że rower szosowy z uwagi na dość delikatną konstrukcję rzeczywiście nie nadaje się do przewożenia ciężkich sakw na wielokilometrowych wyboistych trasach. Dodatkowo sylwetka jaką przybieramy na szosówce jest niewygodna i przeszkadza na długich dystansach. Ciągle zadzierana głowa i wygięty kręgosłup zaczynają mocno boleć już 2-3 dnia.

Z drugiej strony szosówki mają wyraźną przewagę nad innymi rowerami – po prostu jedzie się na nich łatwiej i szybciej. Nie chcę rezygnować do końca z tej zalety, bo na dłuższym dystansie można poczuć różnicę w oporze toczenia opon, docenić aerodynamikę sylwetki czy płynność działania przerzutek.

Wnioski? Ja na samotną kilkudniową wyprawę rowerową wybieram zdecydowanie rower trekkingowy na możliwie cienkich oponach typu semi-slick.

wyprawa rowerowa rower trekkingowy
Rower trekkingowy na trasie.

Rower trekkingowy

Dlaczego tak? Rower trekkingowy ma uniwersalną budowę i zapewnia w miarę komfortową pozycję jazdy – na długim dystansie jest to kluczowe. Naprawdę, ostatniego dnia wyprawy do Gdańska to wcale nie nogi, ale barki i obojczyki bolały mnie najbardziej!

Dodatkowo rower trekkingowy posiada wyposażenie niezbędne do wyjazdu w dłuższą trasę: błotniki, amortyzację, regulowaną kierownicę, łatwo odczepiane koła (wymiana dętek!) oraz, co najważniejsze, solidne bagażniki pozwalające na zamontowanie sakw. Koniecznie zwróćcie na to uwagę – czy do roweru, który wybieracie na długą trasę da się w sposób bezproblemowy podpiąć sakwy podróżne?

Na koniec opony. Rowery trekkingowe najczęściej wyposażone są w dość grube opony z mocnym bieżnikiem, który utrudnia i spowalnia jazdę. Jeśli większość trasy pokonywać będziecie jednak po asfalcie, drogami publicznymi, opony takie warto zmienić. To najtańsze i najbardziej efektywne „przyspieszenie” roweru, dużo bardziej wydajne od wymontowywania pozornie zbędnych elementów roweru żeby trochę go odchudzić…

Z doświadczenia polecam opony 28 x 1.4 (37-622) typu semi-slick. Uważam, że są to najcieńsze opony gwarantujące dobrą wytrzymałość, odporność na wyboje, trzymanie się podłoża i płynną, aerodynamiczną jazdę. Ja jeżdżę na oponach Continental i sobie chwalę, sprawdźcie na przykład opony Continental Ride Tour.

Wycieczka rowerowa: co zabrać (sakwy, błotniki, bagażnik, uchwyt na kierownicę)

Zanim zastanowimy się, co spakować do sakwy, musimy dobrze wybrać samą sakwę rowerową. Od razu odradzam Wam pakowanie się do plecaka – na dystansie kilkuset kilometrów plecak za bardzo obciąża plecy i powoduje dyskomfort. Sakwy, mimo że mniej aerodynamiczne, pozwalają spakować więcej i przewieźć bagaż dużo łatwie

j niż na plecach.

Pierwszym i najważniejszym kryterium wyboru sakwy jest jej wytrzymałość. Wytrzymałość na uszkodzenia mechaniczne, ale też wytrzymałość na deszcz. Nie możecie założyć, że na wyprawie rowerowej nie będzie padać. Sakwy MUSZĄ być solidne i przeciwdeszczowe, to element wyposażenia na który moim zdaniem warto wydać najwięcej pieniędzy.

ścieżka rowerowa Kaszubska Marszruta
Objuczony sakwami rower na trasie z Krakowa do Gdańska.

Jadąc nawet w dużym deszczu morale nam nie spadnie jeśli bagaż pozostanie bezpieczny i nocleg spędzimy w ciepłych, suchych ciuchach.

Na dłuższy, kilkudniowy wyjazd polecam zabranie sakw przynajmniej 30 litrowych z każdej strony roweru (czyli łącznie minimum 60 litrów bagażu). Stanowi to odpowiednik dużego plecaka. Jeśli zamierzacie do bagaży spakować namiot i śpiwór, to musicie celować właśnie w taki litraż. Ważne, by sakwy można było w łatwy sposób przymocować do bagażnika, bez konieczności dokupywania drogich przejściówek i specjalnych systemów.

Ciekawą propozycję w tym roku przedstawiła firma Vaude prezentując sakwy VAUDE SE Back Pannier 2. Pojemność 68 litów, w pełni wodoszczelne, montowane na klik, regulowane, bardzo wytrzymałe. Polecam, sprawdźcie na przykład w sklepie Bikester za mniej niż 400PLN komplet KLIK

Sprzęt dodatkowy na kilkudniową wyprawę rowerową

Co poza sakwami? Odpowiednia odzież. Wyjeżdżając na trasę zabierzcie ze sobą lekką kurtkę przeciwdeszczową i przeciwwiatrową oraz takie same spodnie. Jadąc dłuższy dystans nawet w ciepły dzień tracimy ciepło. Wychładza pęd powietrza, wiejący w twarz wiatr, ewentualna wilgoć i deszcz. Pod warstwę przeciwwiatrową ja zakładam odzież termiczną.

Nie zapomnijcie o stopach, dłoniach i uszach. Ja nawet wiosną i jesienią nie ruszam się nigdzie dalej bez przeciwwiatrowych rękawiczek (polarowe nie spełnią swojego zadania), ochraniaczy na buty oraz opaski na uszy. Znów rzecz może wydawać się trywialna, ale może zepsuć przyjemność całego wyjazdu.

Na koniec niezbędne gadżety rowerowe. Numerem jeden jest dla mnie uchwyt rowerowy na telefon, który podczas jazdy spełnia funkcję mapy z GPS. Każdorazowe zatrzymywanie się by zerknąć na mapę bardzo zaburza tempo i spowalnia jazdę, więc w mojej ocenie uchwyt na telefon z GPSem jest dla kolarza długodystansowego obowiązkowy. Co wybrać? Mi najbardziej do gustu przypadły modele z silikonu, podobne do tego: KLIK. Najłatwiej się je montuje i pasują do każdego rozmiaru telefonu.

Uchwyt na telefon do roweru
Przykładowy uchwyt na kierownicę z silikonu.

Poza uchwytem GPS przyda się Wam lekki błotnik i lekki bagażnik oraz koniecznie dobre oświetlenie. Ja stosuję mocną czerwoną lamkę na tył i czołówkę zakładaną na głowę jako oświetlenie przednie. Taki zestaw jest dość uniwersalny i zapewnia bardzo dobrą widoczność.

Przygotowanie kondycyjne

Nawet najlepszy sprzęt nie pomoże nam na trasie, jeśli mięśnie odmówią posłuszeństwa. Przed wyruszeniem na kilkudniową wycieczkę rowerową trzeba przygotować się wytrzymałościowo. Spakowanie się i wyjechanie w trasę „wstając z kanapy” moim zdaniem nie wchodzi w grę i jest nieodpowiedzialne – ryzykujemy kontuzję, a na dłuższej trasie o pomoc jest dużo trudniej niż w centrum miasta, pamiętajcie o tym.

Przygotowania do wyjazdu kilkudniowego proponuję rozplanować na przynajmniej miesiąc. Pierwsze dwa tygodnie przygotowań warto poświęcić na budowanie ogólnej kondycji, przyzwyczajając mięśnie do konkretnego typu wysiłku. U mnie dobrze sprawdza się system codziennych, a w najgorszym wypadku co drugi dzień, krótkich 20 kilometrowych wycieczek średnim tempem.

Po kilku dniach takich przygotowań mięśnie przestawiają się na odpowiedni tryb pracy i zaczynamy budować wytrzymałość. Pod koniec drugiego tygodnia można zacząć wydłużać dystans, przygotowując organizm do dłuższego i bardziej intensywnego wysiłku.

Trzeci i czwarty tydzień przygotowań trzeba poświęcić na dalszą pracę nad siłą mięśni – kontynuujemy codzienne wycieczki, zwiększając ich tempo. Do tego dorzucamy dłuższe wyjazdy powyżej 50 kilometrów będące treningiem naszej wytrzymałości. Przed samym wyruszeniem w trasę przejedźcie testowo dystans, jaki planujecie robić podczas kilkudniowego wyjazdu. Dla jednych będzie to 60km, dla innych 80km, jeszcze innych 100km i więcej.

Ile km dziennie wyprawa rowerowa
Odpoczynek na 60 kilometrze.

Wyprawa rowerowa: ile kilometrów dziennie?

Często słyszę pytania, ile kilometrów dziennie powinno się jechać podczas wyprawy rowerowej. Na takie pytanie nie ma dobrej odpowiedzi – wszystko zależy od Waszej kondycji. Jeśli jednak nie jesteście pewni jak zaplanować trasę mogę założyć, że wybieracie się w podróż pierwszy raz.

I znów z doświadczenia: osoby jeżdżące rekreacyjnie, od czasu do czasu, nie powinny planować odcinków dłuższych niż 80 kilometrów dziennie na kilkudniową wycieczkę rowerową. Skumulowany wysiłek może okazać się zbyt duży. Nawet, jeśli jednego dnia przejedziecie 120 kilometrów, to kolejnego będziecie „umierać” na trasie. Mierzcie siły na zamiary i jeśli jedziecie w długą trasę po raz pierwszy, nie planujcie odcinków dużo dłuższych niż 80 kilometrów dziennie.

To powodzenia i na siodła! 🙂


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

Tagi - słowa kluczowe
,

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MiszaEasy SurfApartamenty KrakówApartamenty na wynajemAngelika Rutkowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Easy Surf
Gość

Podziwiam upartość, kondycję i pomysł. Przejechać rowerem z Krakowa do Gdańska wydaje mi się niemal niemożliwe ;p

Apartamenty Kraków
Gość

Wycieczki rowerowe to jedna z lepszych opcji na aktywny wypoczynek połączony także z poznawaniem świata. Trzeba korzystać póki nie zaskoczy nas zima!
Piękne widoki na zdjęciach 🙂

Apartamenty na wynajem
Gość

Podróże samemu mają swoją aurę. Można się wyciszyć oraz przemyśleć wiele rzeczy.
W Wiśle również mamy super szlaki na jazdę rowerem, więc zapraszamy! 🙂

Angelika Rutkowska
Gość

Ja niestety wcale ale to wcale nie lubię podróżować samemu, we dwójkę jest już lepiej 🙂