Szlak piastowski (rowerem z Krakowa nad morze cz.2)

Pałac w Tłokini Kościelnej

Mając określony cel wyprawy nie da się zobaczyć po drodze wszystkiego. Wybór określonych miejsc i atrakcji zazwyczaj odbywa się jakimś kosztem. I tak Opatówek, mimo niezaprzeczalnych zalet, ustąpić musi pola Tłokini Kościelnej. Przez Opatówek tylko przejedziemy pędząc w kierunku jednego z najpiękniejszych pałaców stojących na polskich ziemiach.

Mijając kolejne wsie za Opatówkiem nic nie wskazuje, by nagle przed rowerzystą wyrosnąć miał imponujących rozmiarów pałac. Senne uliczki, jednopiętrowe domki, zabudowania fabryczne, supermarket – klasyka polskiej prowincji. Bez wcześniejszej wiedzy o okolicy przeoczenie jednego z najciekawszych obiektów w okolicach Kalisza jest prawie pewne. Tylko upór i odpowiednie planowanie pozwolą w tym przypadku na sukces.

Zabudowania urywają się nagle, ustępując miejsca żelaznemu płotowi otaczającemu zadbany ogród. Do pałacu prowadzi oryginalna brama wjazdowa, za którą ciągnie się przepiękna aleja grabowa, po prawej stronie utrzymano mały staw z wysepką i altanką. Jeszcze niedawno pałac znajdował się w ruinie, dziś przed wejściem co chwilę zatrzymują się nowe luksusowe samochody. Po przejęciu budynku przez prywatnego właściciela rozpoczęły się prace renowacyjne, zakończone otwarciem hotelu i restauracji.

pałac Tłokinia Kościelna
Przepiękny i – co ważne – dobrze prosperujący pałac w Tłokini Kościelnej.

Pomimo chłodu nie potrafię odmówić sobie chwili refleksji na ławce na dziedzińcu. Historia pałacu w Tłokini Kościelnej może inspirować – od ruiny do prężnie działającego przedsiębiorstwa. Czy nie powinniśmy bardziej zachęcać inwestorów prywatnych do inwestowania w zabytki? Czy poza funkcją historyczną i kulturową, mogą one pełnić funkcje komercyjne? Jak wyznaczyć maksymalny zakres ingerencji inwestora w budynek?

Kalisz jak Wenecja

Punkt docelowy tego etapu wycieczki położony jest tylko kilka kilometrów od Tłokini Kościelnej, droga z Tłokini prowadzi cały czas przyjemnie w dół. Mówią, że Kalisz jest najstarszym polskim miastem, co nie do końca jest prawdą. Mi Kalisz kojarzył się z Wenecją, co pewnie też niezupełnie odpowiada rzeczywistości, zwłaszcza że w Wenecji nigdy nie byłem. Faktem jest, że rzeka Prosna na terenie miasta Kalisza rozgałęzia się tworząc trzy odnogi. Oprócz głównego koryta rzeki przez miasto poprowadzono jeszcze dwa kanały: Bernardyński oraz Rypinkowski. Ten specyficzny trójząb oplata Kalisz, zamykając w sobie starówkę i Park Miejski.

Zazwyczaj to właśnie starówka miasta jest miejscem, które turysta chce zobaczyć możliwie jak najszybciej. Tymczasem okrywanie Kalisza warto zacząć od spaceru Wałem Staromiejskim wzdłuż Kanału Rypinkowskiego, powoli zbliżając się do kaliskiego Rynku. Późnym popołudniem ruch skupia się w okolicach Rynku, ścieżki poprowadzone wzdłuż wałów są przyjemnie puste. Zachodzące już słońce oświetla podniszczone kamienice ciepłym światłem, jakby chcąc wziąć na siebie część ciężaru renowacji i upiększania miasta. Gdzieś w oddali z okien dobiega klasyk: „Time to say goodbye” w wykonaniu Andrei Bocelliego.

Kalisz nocą
Kalisz nocą.

Sceneria sprzyja powolnemu spacerowi, Kalisz z perspektywy wałów wygląda na miasto nieskażone masową turystyką, autentyczne, trochę senne i zapatrzone w przeszłość. Podobny nastrój utrzyma się, jeśli na skrzyżowaniu ulicy Wodnej i Babina zdecydujemy się wejść na kaliskie Planty. Planty w Kaliszu okrążają Stare Miasto płynnie przechodząc w Park Miejski. Biegacze, spacerowicze, rolkarze i rowerzyści opanowali ten rejon miasta i nie zamierzają go oddawać turystom.

Uważany za najpiękniejszy polski ogród publiczny w XIX wieku, Park Miejski do dziś fascynuje układem przestrzennym, licznymi przerzuconymi nad rzeką mostkami, zaskakującymi rozmiarami i bezpretensjonalną atmosferą. Obejście całego parku, wszystkich jego alejek wymaga kilkugodzinnego spaceru. Będąc wciąż w dużym mieście, przenosimy się tu do innej, zielonej rzeczywistości. Leśne alejki, jeziorka, stawy, strumienie pozwalają zapomnieć o hałasach miasta na tyle skutecznie, że na dotarcie do starówki za dnia nie starczy już czasu…

rowerem z krakowa nad morze
Pątnów – Wieluń – Łagiewniki – Lututów – Brzeziny – Zajączki – Opatówek – Tłokinia Kościelna – Kalisz.

Dzień 4: Szlak Piastowski (111 km)

Przed wyruszeniem w drogę próbowałem skontaktować się z wieloma organizacjami i stowarzyszeniami, które mogłyby pomóc w zaplanowaniu trasy, wskazać ciekawe miejsca, pomóc w rezerwacji noclegu, nakierować na restaurację. Zakładam, że lokalne organizacje są najlepszym źródłem wiedzy o mało znanych perełkach, ukrytych poza głównymi szlakami atrakcjach.

Zdecydowanie najlepszą i najbardziej wyczerpującą odpowiedź uzyskałem od organizacji Szlak Piastowski, która pomogła mi w zaplanowaniu czwartego dnia wyprawy rowerem z Krakowa nad morze. Dziękuję! Ten odcinek trasy pokonamy wspólnie.

W trasę lepiej wyruszyć wczesnym rankiem, żeby bez niepotrzebnego pośpiechu zdążyć zahaczyć o wszystkie opisywane miejsca. Sama długość trasy też jest dziś większa niż przeciętna. Jako usprawiedliwienie zaznaczam, że zdecydowana większość szlaku prowadzi przez tereny płaskie, po równych drogach, gdzie jedynym poważnym przeciwnikiem może być wiejący w twarz wiatr.

Pałac w Gołuchowie

Pierwszy odcinek trasy jest mało przyjemny. Wyjeżdżamy z Kalisza drogą krajową 12 w kierunku Gołuchowa. Droga jest ruchliwa a pobocze wąskie, więc im wcześniej wyjedziemy i im szybciej osiągniemy rondo w ciągu ulicy Jana Pawła II, tym lepiej. Na rondzie podążamy za znakami kierującymi na zamek w Gołuchowie. Jeszcze tylko kilkaset metrów i oczom rowerzysty ukaże się przestronny dziedziniec, hotel muzealny i zabudowania przyzamkowe.

Początkowo budowa zamku inspirowana była zamkami królewskimi znad Loary we Francji, jednak kolejne przebudowy nadały jej bardziej romantycznego niż renesansowego charakteru. I tak zamek charakteryzuje się strzelistymi wieżami, stromym dachem, smukłymi kominami nadającemu budowli lekkiego wyglądu. Ściany zamkowe oficyny zamku obrośnięte są bluszczem. Budowla jest centralnym punktem parku w stylu angielskim, parku pełnego dynamiki, krętych alejek, stawów, mostków, ogrodów, winiarni…

zamek w Gołuchowie
Zamek w Gołuchowie w całej okazałości.

Jeśli pogoda nie dopisuje, wyjątkowo nie ma się czym martwić. Hulający w krużgankach wiatr, ciężkie burzowe chmury unoszące się nad zamkiem, przenikliwe zimno tworzą niepowtarzalny, trochę mroczny, tajemniczy i z pewnością romantyczny nastrój. Wystarczy tylko zamknąć oczy by wyobrazić sobie, jak w komnatach spacerują jego dawni mieszkańcy, złożeni dziś w przyzamkowej krypcie. Jeśli na niebie świeci słońce, też nie ma powodów do narzekania. Otaczający zamek przepiękny park zachęca do spacerów, a pogodne niebo może tylko tą decyzję przyspieszyć.

Gołuchów zamek
Mroczne, nastrojowe zabudowania przyzamkowe.

Zamek w Gołuchowie jest atrakcją, na której zwiedzanie spokojnie można przeznaczyć cały dzień. Pędzący nad morze rowerzysta może nie mieć aż tyle czasu. Krótki spacer po parku kończy się ponownym wskoczeniem na rower. Na mijanym wcześniej rondzie wybieramy drogę na Jedlec i Tursko, by po kilku kilometrach wjechać na drogę wojewódzką 442, którą dojedziemy aż do Wrześni.

Gotowi na prawdziwą tajemnicę? Ostatnia strona wpisu na pewno Was zaskoczy:



Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
MiszaMarcin BWZKrzysiekKamilRadek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin BWZ
Gość

Przeglądając blogi turystyczne, zawsze szukam na nich czegoś na temat Niemiec oraz Holandii albo info na temat rodzinnej Wielkopolski. Takim właśnie złotym trafem znalazłem się tutaj, na Twojej stronie. Znalazła się nawet wzmianka o Wrześni, w której dorastałem i ukształtowałem się jako człowiek. Bardzo miłe uczucie, dziękuję bardzo.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Witaj, a gdzie 3 część ?

Kamil
Gość

W tegoroczne wakacje chciałbym przejechać całą Polskę na rowerze 🙂 Może pojadę Twoim szlakiem 🙂

Radek
Gość
Radek

Brzeziny są miastem ciekawym – cztery zabytkowe kościoły, wypoczynkowy charakter, zbiornik wodny na Mrożycy i miejsce w pierwszej trzydziestce najbardziej zanieczyszczonych europejskich miast musi robić wrażenie.

to jest opis Brzezin, ale tych koło Łodzi