Najciekawsze szlaki rowerowe w Beskidzie Niskim – cz.2 „Pogranicze”

Regetów. Drewniana kapliczka z dzwonem.

Beskid Niski jest krainą wymarzoną dla rowerzysty. To ciągle góry, ale niewielkie wysokości względne pozwalają na ich zwiedzanie rowerem. To już prawie Bieszczady, ale turystów na szlakach wielokrotnie mniej. Gęsta i dobrze oznaczona sieć szlaków rowerowych, znikomy ruch kołowy, możliwość zjechania w jedną z tysięcy nieoznaczonych dróg leśnych sprawia, że w Beskidzie Niskim odnajdzie się zarówno zapaleniec, jak i amator. I ta nieograniczona przestrzeń… National Geographic uznał szlaki rowerowe w Beskidzie Niskim za najpiękniejsze w Polsce. Czy muszę Was przekonywać dalej do wypadu w Beskid na dwóch kółkach?

Opis szlaków podzieliłem na kilka tematycznych części. Przejechanie każdej z tras pozwoli poznać to, co w Beskidzie Niskim najciekawsze i najpiękniejsze. Szlaki rowerowe w Beskidzie Niskim prowadzą przez góry, bezdroża, drogi asfaltowe, drogi polne, przecinają strumienie, granice, lasy, łąki… Uroku i tajemniczości dodają ukryte w tym krajobrazie drewniane łemkowskie cerkwie, architektoniczne perły wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Część pierwszą nazwałem roboczo „Bezdroża„. Prowadzi ona najdzikszymi ostępami Beskidu Niskiego i pozwala poczuć prawdziwy czar tego tajemniczego regionu. Zapraszam do lektury tutaj. Dziś czas na część drugą, „Pogranicze„. Poprowadzi nas ona od szkolnego schroniska w Myscowej, polnymi drogami, aż do granicy ze Słowacją. Największym atutem trasy będzie jej dziki, autentyczny charakter.

Pogranicze (45 km, 3-5 godzin, 528 metrów podjazów)

Myscowa – Krempna – Kotań – Świątkowa Mała – Rozstajne – Nieznajowa – Czarne – Krzywa – Gładyszów – Smerekowiec – Regetów

Szlaki rowerowe w Beskidzie Niskim
Szlak rowerowy „Pogranicze”. Mapka poglądowa.

Szkolne schronisko młodzieżowe w Myscowej

Podróż rozpoczynamy w miejscu tak mało znanym, że nieistniejącym jeszcze w żadnym spisie. Schronisko – widmo w Myscowej.  Zlokalizowane w starej kamienicy, szkolne schronisko w Myscowej ma zastąpić wyrwę, jaka powstała w bazie noclegowej Beskidu Niskiego po zamknięciu podobnego obiektu w Krempnej. Pieczę nad schroniskiem sprawuje pani Maria Delimata (608 678 849) oraz rodzina puszczyków, która uwiła sobie gniazdo pod stropem kamienicy. Gdy pani Maria kładzie się do snu, puszczyki otwierają oczy i donośnym wołaniem odstraszają potencjalnych intruzów (a już na pewno myszy i inne drobne gryzonie).

Okolice Krempnej

Po wczesnej pobudce i lekkim śniadaniu rowerzysta szybko spakuje sakwy i wyruszy w drogę do Krempnej. Poranki w Beskidzie Niskim są surowe nawet latem, dlatego szybko na termoaktywnym podkoszulku pojawia się cieplejsza wiatrówka. Unosząca się od pobliskiej Wisłoki mgła i lepki, utrudniający oddech chłód będą towarzyszyć rowerzyście przynajmniej do skrzyżowania dróg. Rześki klimat pozytywnie wpłynie na tempo jazdy i już po kilkunastu minutach oczom turysty ukaże się rozległa, pozornie niczym nieograniczona przestrzeń.

Szeroki, płaski, porośnięty bujną trawą obszar to widok raczej niecodzienny w górach, ale całkiem normalny w Beskidzie Niskim. Cechą charakterystyczną tego pasma górskiego są właśnie ‚mikropłaskowyże’ – rozległe doliny zamknięte z każdej strony górami, stanowiące oderwane od siebie, niezależne światy. Rzadka sieć dróg dodatkowo utrudnia przemieszczanie się między dolinami. Czy niewielka ilość połączeń między dolinami wynika tylko z niekorzystnego ukształtowania terenu, czy także z niechęci lokalnych mieszkańców do otwarcia się na to, co pozornie wykracza poza ich horyzont? Zresztą, czy tylko w Beskidzie Niskim występują takie mentalne mikropłaskowyże?

mikropłaskowyż beskid niski
Mikropłaskowyż w Beskidzie Niskim.

Wróćmy do faktów: w Beskidzie Niskim nie istnieje ani jedna droga, która umożliwiałaby przejechanie samochodem pasma ze wschodu na zachód. Za każdym razem konieczne jest wycofanie się kilkanaście kilometrów na północ, do drogi krajowej nr 28 Nowy Sącz – Gorlice – Jasło, i ponowne zagłębienie się w następną dolinę. Rowerzysta ma nieco większe pole manewru. Niestraszne mu są ani kamieniste, ani polne drogi, o czym i my w swoim czasie się przekonamy.

Cmentarz z czasów I wojny światowej

Minąwszy turystyczną Krempną wjeżdżamy póki co na równiutką drogę wojewódzką 992, która poprowadzi nas przez Kotań aż do Rozstajnego. Tuż za budynkiem dyrekcji Magurskiego Parku Narodowego warto jeszcze odbić polną drogą w lewo i podążając za znakami wspiąć się na pobliskie wzgórze. W 1915 roku pochowano tu zmarłych obu walczących w I wojnie światowej armii. „Pierś w pierś walczyliśmy, ramię w ramię zmartwychwstaniemy” głosi napis na centralnym obelisku. I wojna światowa była chyba ostatnią, w której żołnierze walczących armii okazywali sobie prawdziwy szacunek.

Cmentarz wojenny w Krempnej
Cmentarz wojenny w Krempnej.

Chcąc trwale upamiętnić swoje zwycięstwo, monarchia Austro-Węgierska dużym wysiłkiem zbudowała kilkaset ponadnarodowych nekropolii. Wojenne cmentarze budowano na początku XX wieku według podobnego schematu. Wszystkie wkomponowane były w rzeźbę terenu, by ulokowane na wzgórzach lub ich zboczach, z daleka widoczne, dawały świadectwo rozlanej w czasie wojny krwi. Również projekt architektoniczny cmentarzy zlecono najlepszym fachowcom. Cmentarze drewniane projektował wybitny słowacki architekt Dusan Jurkovic. Te kamienne powstały według pomysłu wiedeńskiego rzeźbiarza Jansa Mayra.

Na obrzeżach Krempnej podziwiać możemy jedno z najpiękniejszych dzieł Dusana Jurkowica.

cmentarz beskid niski
Poległy Josef Kafka.

Kotań

Turysta nie lubiący zjeżdżać z raz obranej drogi będzie miał na trasie przez Beskid Niski nie lada problem. Oto każda większa wieś kryje wartą odkrycia tajemnicę. Raz jest to piękny cmentarz z czasów I wojny światowej, innym razem pozostałości po dawnej łemkowskiej osadzie, kiedy indziej olśniewająca swym pięknem cerkiew. Niemal za każdym razem warto zatrzymać się, skręcić w boczną drogę, nadłożyć nieco kilometrów i odkryć to ukryte beskidzkie piękno. Nie inaczej jest w Kotani.

Ukraińscy specjaliści od kultury łemkowskiej uznali tutejszą świątynię za najwspanialszy, idealny przykład drewnianej cerkwi łemkowskiej. Jej wierną rekonstrukcję podziwiać możemy w skansenie w okolicach Lwowa. Ci, którzy do Lwowa mają nieco za daleko, koniecznie muszą zajrzeć do Kotani, by nacieszyć oczy klasyką w oryginale. Warto zwrócić uwagę na przepiękne, kute krzyże wieńczące baniaste kopuły, idealnie kwadratowe prezbiterium i wspaniałe namiotowe dachy cerkwi. Klucze do świątynie znajdują się w najbliższym domu.

Kotań cerkiew łemkowska
Kotań. Klasyczna drewniana cerkiew łemkowska.

Więcej o tej i innych cerkwiach Beskidu Niskiego  przeczytacie w osobnym wpisie tutaj.

Sacrum profanum

Przejeżdżając przez kolejne beskidzkie wsie nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nawet najpiękniejsze, najstarsze budowle pozostają tutaj w harmonii z nowszą zabudową. Żaden budynek nie jest faworyzowany ze względu na wiek, każdy pełni ważną funkcję użytkową. Czy to stara cerkiew, czy wiekowy cmentarz, czy murowana obora, drewniana buda, zapadnięty chlew… W tutejszym surowym świecie nie ma miejsca na marnotrawstwo, sztuczny zachwyt lub nierówne traktowanie.

Cerkiew graniczy ze stodołą. Cmentarz otaczają pola uprawne. Unikatowe chyże ciągle wypuszczają dym z kominów. Krowy wypasane na polach obok zabytkowej cerkwi niewzruszone żują trawę. Od wieków chronią się przed upałem w cieniu rzucanym przez bulwiaste kopuły. Stare miesza się z nowym. Żywe z martwym. Sacrum z profanum.

blog podróżniczy
Sacrum profanum.

Tylko jak zdefiniować to sacrum? I kto ma to zrobić? Dlaczego przyrodzie i życiu codziennemu odmawiamy świętości? W innej kulturze to właśnie krowy są święte…


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "Najciekawsze szlaki rowerowe w Beskidzie Niskim – cz.2 „Pogranicze”"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Paweł
Gość

Świetny wpis, myślę, że będę tutaj częściej zaglądał.

Dawid
Gość

Świetny artykuł – czlowiek czuje jakby tam naprawde byl. Koniecznie sie muszę wybrać, mimo ze jezdze sporo na rowerze tego regionu jeszcze nie odwiedzilem. Dzięki za dużo praktycznych wskazowek!

Lokaty
Gość

Super wpis, właśnie w tym roku chcemy zabrać ze sobą rowery na górskie szlaki 🙂

WojtekJ
Gość

Właściwie – asfalt wraca od Jasionki, chociaż zeszłym roku (2016) położyli kawałek asfaltu za Czarnem na małym, ale stromym, podjeździe do pomnika.
Jest jeszcze jedna, niewielka atrakcja tej trasy – czasem można minąć się ze Stasiukiem, rąbiącym pętelkę z Wołowca przez Nieznajową na wysłużonym góralu 😉

Mateusz
Gość

Piękna jest ta nasza Polska, Beskid niski zwiedzałem ale do tej pory bez roweru, być może czas rozważyć taką opcję. Dzięki za fajny pomysł.

wpDiscuz