Nieznajowa: łemkowska wieś – widmo

Symboliczne drzwi Nieznajowa
Symboliczne drzwi w miejscu nieistniejącej wsi Nieznajowa.

Wydawać by się mogło, że takie miejsca w Polsce nie istnieją. Wysoka gęstość zaludnienia, galopująca urbanizacja, poszukiwanie nowych gruntów pod zabudowę sprawiają, że coraz mniej obszarów pozostaje nietkniętych ręką człowieka. Domy wyrastają na najbardziej odludnych terenach. Trudno wyobrazić sobie proces odwrotny – całkowitego wymierania ludzkich osiedli.

Tym większym szokiem dla turysty może być wizyta w Beskidzie Niskim. Tu wymarłych ludzkich siedlisk jest wiele. Puste dziś i ciche, porośnięte wysoką trawą i młodymi drzewami doliny skrywają fundamenty domów, murowane piwnice, zaniedbane cmentarze, szczątki cerkwi… Jedną z takich nieistniejących wsi jest Nieznajowa.

Into the wild

Beskid Niski uważany jest za jeden z najdzikszych, nieucywilizowanych, odludnych zakątków Polski. Niskie góry nie przyciągają tłumów turystów, słabo rozwinięta sieć dróg utrudnia eksplorowanie Beskidu samochodem. Ograniczona infrastruktura turystyczna, problemy ze znalezieniem noclegu poza kilkoma kurortami dodatkowo działa na niekorzyść (lub korzyść?) regionu. Na szlakach Beskidu Niskiego nie spotkamy przypadkowych piechurów, raczej koneserów turystyki dokładnie wiedzących czego szukać w okolicy. Oraz wilki.

Już sama droga w kierunku Rozstajnego i Nieznajowej może przyspieszyć bicie serca. Nie mam tu wcale na myśli stromych podjazdów i krętych zjazdów, których w tej części Beskidów nie brakuje. Kierując się z Krempnej na południe, za Świątkową Małą wjeżdżamy na obszar dziki, absolutnie nieucywilizowany, gdzie asfaltowa szosa stanowi wyzwanie rzucone nieujarzmionej naturze. Przechodzień czy rowerzysta jest tu intruzem, względnie pewnie czują się tylko zamknięci w blaszanych karoseriach kierowcy samochodów. Jednak i oni odruchowo przyspieszają chcąc jak najszybciej opuścić niepokojąco dziewiczy teren.

uwaga wilki
Naturalni władcy tych ziem, niedźwiedzie i wilki, w starciu z samochodem nie mają żadnych szans.

Rozstajne

Chcąc dotrzeć tam, gdzie niegdyś dymiły kominy domów wsi Nieznajowa, musimy skręcić z szosy numer 992 w polną, dziurawą drogę prowadzącą na zachód wzdłuż rzeki Wisłoka. Skręt dość łatwo przegapić – dobrym punktem orientacyjnym jest przydrożna kapliczka stojąca niemal naprzeciw zjazdu w dolinę. Warto zatrzymać się tu na chwile, zdjąć skobel z drzwi i zajrzeć do środka. Przy odrobinie szczęścia książeczka do modlitwy będzie ciągle otwarta, kwiaty tylko lekko przywiędłe, a na ołtarzyku leżeć będą drobne pieniądze złożone w ofierze Matce Boskiej.

Rozstaje kapliczka
Kapliczka w Rozstajnem.

Ta nieopisana w żadnym przewodniku, ciągle funkcjonująca i pielęgnowana kapliczka jest taka, jak cały Beskid Niski – niepozorna, łatwa do przegapienia, nienarzucająca się, a przy bliższym poznaniu zaskakująca bogactwem emocji i pięknem autentyzmu.

Skobel kapliczka
Warto przystanąć tu an chwilę o odchylić skobel…

 

Kapliczka Beskid Niski
Otwarta książeczka do nabożeństwa czeka na wiernych.

Turysta, który odważy się skręcić w Rozstajnem w stronę Nieznajowej, szybko odniesie wrażenie podróży w czasie. Nieodległej, lecz bardzo sugestywnej podróży o kilkadziesiąt lat wstecz. Podskakując co chwile na kolejnym wyboju, mając po lewej stronie leniwie płynącą, momentami bagnistą Wisłokę, po prawej wzgórza Uherca, rowerzysta usłyszeć może krzyk orlika krzykliwego. Podnosząc wzrok, zobaczy najpewniej dużego ptaka majestatycznie kołującego nad rozgrzanymi słońcem polami.

Wisłoka
Bagniste koryto Wisłoki.

Te dzikie ptaki zazwyczaj unikają kontaktu z człowiekiem, spłoszone szybko odlatują za wzgórza. Nie w Beskidzie Niskim. Po kilkuset metrach jazdy zaskoczony turysta podziwiać może widok znany już tylko obrazków i starych fotografii: oto stary pasterz z drewnianą laską, przy pomocy psa zagania wolno pasące się na łące owce. Stado przemieszcza się w dół rzeki, nieograniczone płotami, prowadzone tą samą od dziesięcioleci ścieżką. W zgodzie z naturą i jej naturalnym rytmem.

Pasterz owce Beskid Niski
Pasterz prowadzi stado owiec.

Okazuje się, że orlik żyje tutaj w symbiozie z człowiekiem – przemieszczające się owce pozwalają przyrodzie zregenerować pastwiska. Dodatkowo ruch zwierząt płoszy drobne gryzonie, które stają się łatwym łupem orlika. Człowiek będący harmonijnym uzupełnieniem naturalnego krajobrazu – rzadki to dziś widok.

Wieś Nieznajowa

Po około kilometrze drogi na zachód, docieramy do tablicy informacyjnej. Znajdujemy na obrzeżach wsi Nieznajowa. Tu niegdyś zaczynały się zabudowania, słychać było szczekanie psów, brzęk owczych dzwonków, nawoływanie pasterzy… Szybkie spojrzenie przed siebie – poza wysokimi trawami i pojedynczą chatą w oddali, po wsi nie ma ani śladu. Choć gdy przymknąć oczy i wytężyć słuch, echo tamtych czasów chyba wciąż odbija się między okolicznymi wzgórzami…?

Tablica wyszczególnia położenie wszystkich domów, naniesione na współczesną mapę topograficzną. Zaznaczona jest obecna i dawna linia lasu, można prześledzić jaki obszar dawnych zabudowań pochłonęła dzika przyroda.

Nieznajowa dzisiaj
Dziś ciężko dopatrzeć się śladów dawnej osady.

Historia Nieznajowej

Nieznajowa lokowana była w 1546 roku na prawie wołoskim, za przywilejem króla Zygmunta Augusta. Wtedy to Steczko Olesko ze Świątkowej założył wieś u ujścia potoku Zawoi do Wisłoki. Wieś otoczona była górami Uherec, Feszówka i Sucha Góra. Początkowo niepozorna wioska, szybko stała się sławna w całej okolicy dzięki organizowanym co dwa tygodnie targom. W XIX wieku Nieznajowa otrzymała prawo organizowania czterech jarmarków rocznie. Przy drodze na Rozstajne, obok tartaku, handlowano głównie wołami i krowami. Żydowscy kupcy przyjeżdżali na jarmark nawet ze Żmigrodu i Gorlic!

Na początku XX wieku świetnie prosperująca osada dorobiła się karczmy, dwóch sklepów, szkoły i oczywiście cerkwi. Cerkiew greckokatolicką pod wezwaniem Kosmy i Damiana wybudowano jeszcze w 1780 roku i według historyków była jedną z najpiękniejszych na Łemkowszczyźnie. Cerkiew prawosławną postawiono w latach 20 XX wieku, po „małej schizmie tylawskiej”.

W 1936 roku Nieznajową zamieszkiwało 220 prawosławnych, 8 grekokatolików, 8 katolików rzymskich i 3 Żydów – prawdziwy religijny tygiel. Co ważne, mieszkańcy różnych wyznań i narodowości razem tworzyli dobrze działający organizm. Przed wybuchem II Wojny Światowej we wsi zdążyła jeszcze powstać poczta, szkoła i dwa tartaki.

Tartak Nieznajowa
Po tartaku pozostało dziś tylko obniżenie terenu.

Powojenne losy Nieznajowej, jak i całego Beskidu Niskiego naznacza fala emigracji Łemków na tereny obecnej Ukrainy. Wyjechali wszyscy. Polscy mieszkańcy wsi przenieśli się do Czarnego, uciekając z wyludnionej, podupadającej osady. W roku 1946 wszystkie domy z dolinie Wisłoki stały już puste.

Nieużywane cerkwie powoli poddawały się działaniu czasu i pogody. Silne beskidzkie zimy, gwałtowne wiosenne burze, jesienne wiatry i palące letnie słońce nie miały litości dla domów, zagród, sklepów i cerkwi. Budynki jeden po drugim padały w piasek, stopniowo pochłaniane przez trawy. To, co przetrwało napór sił przyrody, zniszczyli więźniowie zakładu karnego, działającego tu w latach 1969-1989.

Jak wygląda wieś dzisiaj? O tym na następnej stronie…


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Nieznajowa: łemkowska wieś – widmo"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dorota
Gość

Nie jest łatwo opisać coś co nie istnieje… Tobie się udało oddać klimat opuszczonych wiosek. Również zdjęcia bardzo udane. Pozdrawiam

Agnieszka Niechwiedowicz
Gość

Bardzo fajnie opisujesz swoje wyprawy, super widoki !
A o takiej wsi nic nie widziałam no ale ja trochę inny rejon 🙂

wpDiscuz