Święte cerkwie Przełomu Bugu

Cerkiew w Zubaczach.
Cerkiew w Zubaczach.

W okolicach Mielnika latem Bug płynie wolno i dostojnie, tworząc meandrującą, płytką, szeroką granicę oddzielającą województwo podlaskie od mazowieckiego.  Położona na prawym brzegu rzeki zalesiona kraina: Przełom Bugu kryje trzy perły polskiego prawosławia, ukryte pośród drzew. Są to Grabarka, Koterka i Zubacze – słynące cudami, tajemnicze drewniane cerkwie. Przyciągają one co roku tysiące pielgrzymów tak z Polski, jak i z sąsiedniej Białorusi i Ukrainy. Dlaczego wiemy o nich ciągle tak niewiele?

Mielnik

Jak już wspomniałem, Bug w okolicach Mielnika płynie spokojnie, powoli, wręcz leniwie. Latem z łatwością znajdziemy miejsca, w których rzekę da się przekroczyć w bród, ledwo mocząc podwinięte ubrania. W suche, upalne dni łatwo zapomnieć, że Bug powszechnie uważany jest za niebezpieczną rzekę, ze względu na występujące w nim miejscami tzw. „podwójne dno” oraz częste wiry rzeczne groźne dla pływaków. Największy prawobrzeżny dopływ Wisły nazywany jest czasem ostatnią dziką rzeką Europy…

Mieszkańcy Mielnika, w odróżnieniu od łatwowiernych turystów, znają zdradliwą naturę Bugu i nie próbują przeprawiać się przez rzekę w bród. Latem po rzece kursuje prom, który łączy przedmieścia Klepaczewa i Mielnika. Promem zawiadują dwaj potężni, choć wychudzeni mężczyźni, którzy wyćwiczonymi ruchami ciągną za rozpięte przez rzekę liny, w ten sposób wprawiając prom w ruch. Manewrowanie po zdradliwym Bugu nie należy do zadań łatwych – dodatkowo rutyna z pewnością osłabia czujność mężczyzn. Tym samym już sama przeprawa przez rzekę dostarczy turyście pierwszych emocji.

polska egzotyczna
Ręcznie napędzany prom łączy dwa brzegi Bugu w okolicy Mielnika.

Będąc w Mielniku warto mieć na uwadze, że i tutaj znajdziemy dwie prawosławne cerkwie, które warto choćby przejazdem odwiedzić. Nasza uwaga skupiona jest jednak na miejscach tajemniczych, ukrytych przed cywilizacją, trudno dostępnych, a do takich Mielnik z pewnością nie należy. Tłumaczyć to może, dlatego temu niebanalnemu przecież miastu, w którym działa jedyna w Polsce odkrywkowa kopalnia kredy, poświęcam tak niewiele uwagi.

Grabarka

Do Grabarki udamy się z Mielnika rowerem. Od 2015 roku jest to tym łatwiejsze, że oba miejsca połączyła trasa EuroVelo, będąca częścią dłuższego odcinka EV11- Szlaku Wschodnioeuropejskiego. Po drodze na rowerzystów czekają MOR-y (miejsca obsługi rowerzystów) czyli wiaty postojowe ze stojakami na rowery, informacją o szlaku i atrakcjach turystycznych w okolicy. Szkoda tylko, że duża część trasy przebiega ruchliwą drogą wojewódzką 640.

Jadąc drogą 640 w kierunku Siemiatycz, nie sposób przegapić zjazdu na Grabarkę. Droga skręca w prawo i wyraźnie pod górę, mijając miejscowości o wdzięcznych nazwach : Szerszenie i Homoty. Turysta jadący tą trasą w letnie popołudnie z niecierpliwością wypatrywał będzie za kolejnym zakrętem Świętej Góry Grabarki. Pokonując kolejne zakręty trzeba uzbroić się w cierpliwość i zabrać wystarczający zapas wody – droga prowadzi przez pofałdowany, pagórkowaty teren, gdzie sosnowy las tylko miejscami daje wytchnienie od palącego słońca.

Minąwszy Oksiutycze pozostaje jeszcze odbić w prawo, w stronę zalesionego wzgórza, by po chwili osiągnąć kamienny mur otaczający Świętą Górę Grabarkę. Przyjeżdżając tutaj późnym popołudniem, zdążymy najpewniej na końcówkę nabożeństwa wieczornego (zaczyna się o godzinie 17:00, szczegóły tutaj) i ominiemy tłumy turystów. Ma to swoje dobre i złe strony.

Święta Góra Grabarka
Święta Góra Grabarka późnym popołudniem pustoszeje.

Święta Góra

Późnym popołudniem na górze robi się cicho, Grabarka powoli zamyka swe bramy. Zachodzące słońce przebłyskuje między drzewami, które w miarę podchodzenia pod górę zastępowane są przez krzyże. Oderwanie od hałasu dnia codziennego zachęca do zatrzymania się przy krzyżach, odczytaniu dat i intencji wyrytych przez pielgrzymów, zadumy nad potęgą wiary i ludzkim poświęceniem.

Grabarka
Krzyże na Świętej Górze. Każdy oznacza jakąś intencję. Zdjęcie Gosia Czyżowska.

Skąd krzyże na świętej górze? Tradycja sięga roku 1710, kiedy to okolicę nawiedziła epidemia cholery. Wtedy to jednemu ze starców zamieszkujących podlaskie pagórki zostało objawione, że ratunek znajdzie na pobliskim wzgórzu. Zdesperowani ludzie ruszyli na wzgórze, niosąc ze sobą przebłagalne krzyże. I stał się cud – 10 tysięcy osób zostało uratowanych od choroby. W ramach wdzięczności, na wzgórzu postawiono drewnianą kapliczkę Przemienienia Pańskiego a kolejni wierni dostawiali krzyże wotywne przychodząc ze swoimi intencjami.

Grabarka krzyże
Barwna mozaika różańców, krzyży i wisiorków.

Po przejściu przez krzyże, warto zaglądnąć do środka murowanej dziś cerkwi, by pokłonić się przed Iwierską Ikoną Matki Bożej napisaną na Świętej Górze Atos. Przeczytamy tu także o najnowszych, tragicznych dziejach sanktuarium. 26 lat temu szaleniec podpalił drewnianą, zabytkową budowlę, która doszczętnie spłonęła. Dziś w jej miejscu stoi świątynia murowana. A kto woli tłumne, grupowe przeżywanie wiary, do Grabarki uda się 18/19 sierpnia, kiedy obchodzone jest święto Przemienienia Pańskiego.

Grabarka cerkiew
Na koniec wizyty koniecznie zajrzyjmy do cerkwi na choć krótką modlitwę. Zdjęcie Gosia Czyżowska.

Koterka

Grabarka jest pierwszą, ale nie ostatnią cerkwią, na jaką natrafimy przemierzając otaczające Mielnik lasy. Kolejna świątynia, Koterka, jest w tym lesie dosłownie zagubiona.

Zbudowana w leśnym uroczysku, na terenie bagnistym, z dala od osad ludzkich, rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Kto i po co zbudował cerkiew wśród drzew, niemal na białoruskiej granicy? Jaką historię niesie intensywnie błękitna, przebijająca się przed gęstwinę liści i krzewów budowla?

Kładka Koterka cerkiew
Do położonej w leśnym uroczysku cerkwi prowadzi przerzucona nad bagnami kładka .

Podobnie jak Grabarka, także Koterka powstała w odpowiedzi na cudowne objawienie. Tym razem nie była to porada, jak uniknąć epidemii. Wręcz przeciwnie – na uroczysku Koterka jednej z wieśniaczek pracujących w prawosławne święto ukazała się Matka Boska. Zganiła chłopkę ze zignorowanie święta i zapowiedziała ukaranie ludzi chorobą. Kilka lat później okolicę nawiedziła epidemia cholery. Chorzy szukali ratunku zanosząc na miejsce objawienia krzyże wotywne. Wiele z nich stoi na polanie w środku lasu do dziś.

Władze kościelne długo nie chciały uznać objawienia w Koterce. Proboszcza, który zdecydował o postawieniu pierwszego krzyża na uroczysku odwołano ze stanowiska. Ludzie nie przestawali jednak pielgrzymować do świętego dla nich miejsca. Liczba krzyży w Koterce rosła, podobnie jak presja na hierarchów kościelnych. W końcu po ponad 50 latach od objawienia, 19 maja 1909 roku, rozpoczęto w Koterce budowę cerkwi.

Koterka Tokary
Położona na leśnym uroczysku Koterka.

Prace ukończono po 3 latach, budowę finansując z licznych darów składanych przez wiernych. Najbardziej znaną donatorką została cudownie uzdrowiona Anna Briancewa z Kazania w Rosji. Pomimo trudnego, bagiennego terenu prace posuwały się bardzo szybko, a cerkiew do dziś stoi idealnie pionowo, bez śladów pęknięć na ścianach, będąc świadectwem wiary i uporu miejscowej ludności.

Więcej uwagi temu magicznemu miejscu poświęciłem w osobnym wpisie. Zapraszam!

Zubacze

O ile Grabarkę (i może Koterkę) kojarzy prawie każdy mieszkaniec Polski choć trochę zainteresowany prawosławiem, o tyle Zubacze to miejsce ciągle będące białą plamą na turystycznej mapie kraju. Zubacze położone są zaledwie 22 kilometry od Mielnika w linii prostej. To, co na mapie wygląda na rzut beretem, w terenie okazuje się być wyprawą przez słabo utrzymane, kręte wiejskie drogi i prowadzące głębokim lasem puste szosy. Dużo łatwiej do Zubacz dojechać od strony Czeremchy, miasta zorientowanego wokół olbrzymiej stacji przeładunkowej polskich kolei.

Droga do wsi Zubacze przypomina trochę wyprawę do Grabarki. Znów gęsto rosnące sosny zacieniają szosę, znów liczne zakręty nie pozwalają ani na sekundę stracić koncentracji. Z Czeremchy wyjeżdżamy ulicą Fabryczną i kierujemy się prosto, przecinając po kilkuset metrach drogę krajową numer 66 prowadzącą do przejścia granicznego Połowce-Pieszczatka. Okolica jest niemal bezludna, sosnowy las przecinany jest piaszczystymi polanami pokrytymi wysuszoną trawą.

Wesoły cmentarz

Las kończy się nagle tuż przed wjazdem do Zubacz. Rozpędzony podróżny, widząc zabudowania w zasięgu wzroku, chętnie przyspieszy by szybko znaleźć się u celu wycieczki. Tym samym nieświadomie ominąć może prawosławny cmentarz, który zlokalizowany jest malowniczo na wzniesieniu pod lasem. Warto zjechać z drogi kilkaset metrów między drzewa, aby zwiedzić to niezwykłe jak na prawosławne kanony miejsce.

kolorowy cmentarz Zubacze
Cmentarz prawosławny we wsi Zubacze. Zdjęcie Gosia Czyżowska.

Cmentarz nie ma nic wspólnego ze stereotypowym wyobrażeniem nekropolii. Spora część nagrobków pomalowana jest na ciepły, jasnoniebieski kolor. Różnokolorowe wstążki przywiązane do krzyży powiewają łagodnie na delikatnym wietrze. Letnie słońce przebija między gałęziami, gdzieś nad głowami śpiewają ptaki. Na cmentarzu w Zubacze śmierć nie jest stygmatyzowana, wypierana ze świadomości. Wręcz przeciwnie. Mieszkańcy wsi Zubacze dużo szybciej niż obywatele zachodnich miast przyjęli do wiadomości fakt, że śmierć jest wpisana w ludzkie istnienie i nie musi oznaczać ostatecznego końca. Stąd o zmarłych myśli się tu w ciepłych barwach, rozpacz zamieniając na pogodną tęsknotę.

Kolorowy cmentarz Zubacze
Zubacze. O zmarłych myśli się bez nadmiernego smutku. Zdjęcie Gosia Czyżowska.

Cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej, Zubacze

Sama cerkiew pod wezwaniem Opieki Matki Bożej w Zubacze widoczna jest z daleka. Wybudowana na rozległej polanie, otoczona kamiennym murkiem, z oddali lśni światłem odbitym od świeżo wyremontowanych, metalowych kopuł. Ciemne, drewniane ściany jakby nie pasowały do lśniących dachówek.

Cerkiew w Zubaczach
Cerkiew Opieki Matki Bożej, Zubacze.

Wgłębiając się w historię parafii Zubacze można się przekonać, że była ona prześladowana przez nieszczęśliwe wypadki losowe. Wzmiankowana po raz pierwszy w 1677 roku, szczyciła się cerkwią pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W 1887 roku wierni postawili na cmentarzu drugą cerkiew – Świętej Trójcy, która miała zaspokoić potrzeby duchowe rosnącej parafii. Obie cerkwie nie przetrwały do dziś. Najpierw spłonęła ta pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła, potem, od uderzenia pioruna, spaliła się cerkiew cmentarna.

Cerkiew Opieki Matki Bożej w w Zubaczach
Obecna cerkiew wzniesiona została w miejsce spalonej w pożarze cerkwi pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Zdjęcie Gosia Czyżowska.

Obecną cerkiew Opieki Matki Bożej we wsi postawiono w 1895 roku w miejsce spalonej po pożarze świątyni pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła, przy okazji zmieniając jej patrona. Obok cerkwi stoi zbudowana w tym samym roku zabytkowa dzwonnica. Budynek przeszedł kompleksowy remont, odrestaurowano tu drewniane ściany, odświeżono wnętrze, całość tchnie nowością i czystością. Choć niekoniecznie autentycznością…

Cerkiew Opieki Matki Bożej w w Zubaczach
Wnętrze cerkwi po remoncie. Zdjęcie Gosia Czyżowska.

Polska Egzotyczna

Cerkwie przełomu Bugu zwiedzałem na rowerze z przewodnikiem „Polska Egzotyczna” Grzegorza Rąkowskiego. Mikroświat polskiego pogranicza, mieszanki języków, kultur i krajobrazów fascynuje mnie od dawna. Ten wpis jest kolejnym już artykułem poświęconym odkrywaniu Polski Egzotycznej, poznawaniu białych plam na mapie Polski. To, co nieznane, mamy przecież na wyciągnięcie ręki.

  • „Polska Egzotyczna” kosztuje już 29,90 PLN i możecie ją kupić TUTAJ, warto!
  • A TUTAJ zapoznać się możecie z całą ofertą Rewasza. Zachęcam do lektury tego moim zdaniem najlepszego wydawnictwa na polskim rynku.

PS. plecak na podróż już masz?


Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
myslobook.plMiszaJanekJerzySztył Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
myslobook.pl
Gość

Rewelacyjny tekst! Ja na Podlasiu pierwszy raz byłam w tym roku we wrześniu i zakochałam się w tym regionie od pierwszego wejrzenia… Od cerkwi nie mogłam oderwać oczu. Jest w nich coś niesamowicie magicznego i wręcz świętego. Chyba największe wrażenie zrobiła na mnie ta w Koterce, chociaż w Grabarce zdecydowanie najbardziej poczułam wyjątkowość tego miejsca. Zapraszam również do przeczytania moich… Czytaj więcej »

Janek
Gość

Po 70 latach okazało się że na tym cmentarzu pochowano ciało mojej Babci. I choć grobu dawno już nie ma to uczucie niesamowite stanąć po 68 latach od smierci Babci i pomyśleć że prochy tu gdzieś są. W 1947 roku zmarła i z Klukowicz granicy trafiła właśnie tu bo po przesunieciu granic w Tokarach Koterenie nie było Popa… a przez… Czytaj więcej »

Jerzy
Gość
Jerzy

Krótko, treściwie i ciekawie napisane. Wskazówki praktyczne i zdjęcia bardzo dobrej jakości zachęcają do odwiedzenia tych mało znanych w centralnej Polsce miejsc.

Sztył
Gość
Sztył

Zubaczy i Zubaczów nazwa tej miejscowosci sie nie odmienia Zubacze bodz Zubacz to wszystko pochodze z tamtod i od malego nikt nigdy tak nie mowil. Arykul bardzo fajny tylko te bledy troche w oczy kolą dla kogos kto zna temat 🙂

Kamil
Gość

Świetne historie, bardzo przyjemnie się czyta i genialne zdjęcia 🙂 Super!

Gosia B.
Gość
Gosia B.

Zachwycona spacerowałam po tym cmentarzu w Zubaczach. Przypominał mi on cudowny Wesoły Cmentarz w rumuńskiej Sapancy (Cimitirul Vesel, Săpânța).