Montagne Pelée

Szczyt Montagne Pelée

Znakowanie szlaku znacznie pogarsza się, nieliczne pomarańczowe symbole wymalowane na kamieniach są bardzo słabo widoczne. Ostatni odcinek pokonujemy na czworakach, co chwilę rzucani o skały przez huraganowe podmuchy. Jest przeraźliwie zimno, temperatura wynosi nie więcej niż kilka stopni Celsjusza.

Szczyt, nazywany Le Chinois, oznaczony jest dużą plamą pomarańczowej farby na wystającej skale. Widząc go w oddali, krzyczę z radości do wojskowego i po kępkach trawy przeskakuję w kierunku wierzchołka. Nagle jedna z kępek zapada się pode mną i wpadam do szczeliny skalnej.

Szok. Ból. Dezorientacja. Po kilku sekundach odzyskuję jasność umysłu. Mój krzyk nie przebił się przez łoskot wiatru, francuski wojskowy jest nieświadomy mojego położenia. Próbuję wydostać się z pułapki o własnych siłach: na szczęście dla mnie, do szczeliny wpadłem tylko po udo. Druga noga, teraz nienaturalnie wygięta na skałach, wraz z grubym plecakiem powstrzymała dalszy upadek. Jeszcze jedna próba. Ciężki plecak i silny wiatr znów mnie przeważają. Wołam wojskowego raz jeszcze – tym razem skutecznie. Jego twarz wykrzywia się w przerażeniu i biegnie, a raczej usiłuje biec mi na pomoc.

Po chwili siedzę znów na skałach, osłonięty od wiatru i oceniam obrażenia: moje kolano mocno spuchło, z rozcięcia poniżej obficie leje się krew. Przemywam ranę i próbuję tamować krwawienie elastycznym opatrunkiem. Krew ciągle sączy się, jednak mogę iść dalej. W tym momencie dociera do mnie, jak wielkie szczęście miałem spotykając przy schronisku żołnierza. Sam mógłbym nie wygrzebać się tak łatwo ze szczeliny… Wspólnymi siłami docieramy do pomarańczowego głazu, przybijamy piątki i szybko zarządzamy odwrót.

Montagne Pelee
Na szczycie wulkanu w pochmurny dzień widoczność jest zerowa. Uwaga na szczeliny skalne!

Do słońca

Droga powrotna prowadzi niespodziewanie dnem krateru. Mam okazję zanurzyć się w świat przypominający łudząco Park Jurajski. Grube, mięsiste, ciemnozielone liście roślin przypominających bananowca walczą o każdy promień słońca z wysokimi trawami i kolczastymi krzewami. Olbrzymie paprocie wykształciły tu pień i górują nad resztą roślinności, zacieniając dodatkowo ten osłonięty skałami teren. Woda zbiera się na dnie krateru sprawiając, że zieleń dosłownie eksploduje z każdej strony, pochłaniając ścieżkę i tabliczki z oznakowaniem trasy. Krajobraz spowity jest w gęstych chmurach co dodatkowo dodaje mu aury tajemniczości i bajkowości.

Zachwycony otaczającym mnie światem, zapominam o bólu i ciągle sączącej się z rany na nodze krwi. Ostrożnie rozgarniam zarośla starając się nie zboczyć z wąskiej ścieżki. Po kilku minutach wyrasta mi przed oczami stroma ściana – to znak, że dotarliśmy do drugiego końca krateru. Od tego momentu w dół schodzę po własnych śladach – mijam bagniste zagłębienia, zsuwam się ostrożnie po wyślizganych skałach, brodzę po kostki w błocie na odcinku drewnianych schodków.

Montagne Pelée
Przypominająca Park Jurajski sceneria na dnie krateru wulkanu Montagne Pelée.

Mój wojskowy kolega podrzuca mnie autem do centrum Morne Rouge, skąd szybko łapię stopa do domu, do Saint Pierre. Dopiero w samochodzie schodzi ze mnie napięcie, zaczynam spokojnie, głęboko oddychać. Nareszcie czuję się bezpieczny. W miarę zjeżdżania w dół, niebo rozpogadza się, zza chmur wychodzi słońce, po deszczu nie ma już ani śladu. Po chwili pochłania mnie rozmowa z kierowcą i nawet nie zauważam, kiedy docieramy do Saint Pierre, byłej stolicy Martyniki, która tragicznie ucierpiała podczas erupcji w 1902 roku.

Wysiadam z auta. Popołudniowe, ciągle silne karaibskie słońce zaczyna wpadać w czerwień. Niedługo zrobi się zupełnie ciemno, tu zachód słońca trwa około kwadransa, noc przychodzi niemal bez ostrzeżenia. Pomimo upływu dnia, ciągle jest przyjemnie ciepło. Po drugiej stronie drogi, za skleconymi byle jak budami rybaków, plątaniną sieci, muszli i styropianowych boi we wszystkich kolorach, ocean spokojnie kołysze zacumowanymi łódkami…

Polecam tą firmę w walce o odszkodowanie. Mi realnie pomogli odzyskać pieniądze.
Odszkodowanie za opóźniony lot.
Montagne Pelée
W słoneczny dzień Montagne Pelée góruje nad dawną stolicą wyspy, Saint Pierre

Informacje praktyczne:

  • Wulkan Pelée jest wulkanem drzemiącym. Wybucha często. Ostatnia erupcja miała miejsce w 1932 roku.
  • Montagne Pelée ma zaledwie 1397 metrów wysokości. Wybitność tej góry jest jednak imponująca. Startując z Morne Rouge do pokonania mamy 950 metrów w górę w pionie. Dla porównania, wchodząc spod Morskiego Oka na najwyższy szczyt Polski- Rysy do pokonania mamy 1100 metrów w pionie.
  • Nazwa Montagne Pelée to po francusku Łysa Góra. Uważa się, że nazwę taką nadali wulkanowi francuscy kolonizatorzy widząc zniszczone, „łyse” zbocza świeżo po erupcji.
  • Na wulkan prowadzą szlaki z Morne Rouge, Grand’Rivière, Macouba i Grande Savane (obrzeża Le Prêcheur).
  • Najkrótszym szlakiem jest ten zaczynający się na rogatkach Morne Rouge (Sentier de l’Aileron).
  • Do Morne Rouge dotrzemy z Fort-de France lub z Saint Pierre busem (odpowiednio 6 albo 2 EUR). Czas przejazdu z Saint Pierre to 30 minut.
  • Miasteczko Morne Rouge jest bardzo dobrze zaopatrzone, nie ma problemu ze znalezieniem supermarketu.
  • Pierwsze schronisko u stóp wulkanu otwarte jest tylko w sezonie. Wtedy też możemy kupić tam jedzenie, obiad i skorzystać z toalet. Poza sezonem obiekt jest zamknięty.
  • Drugie schronisko na wysokości 1230 metrów jest miejscem skrzyżowania szlaków: kierunki Macouba, Grand Rivière, Morne Lacroix (1255m), trasy wokół krateru: Caldeira (dodatkowo 1h) i bezpośrednio na szczyt.
  • Schronisko trzecie to betonowy schron o powierzchni 10m². Podobnie jak schronisko drugie, brakuje tu drzwi, okien, a klepisko zamienia się często w błotną kałużę. Nocleg raczej niemożliwy.
  • Na większej części szlaku trasa jest bardzo dobrze oznaczona, betonowe słupki wskazują kierunek i czasy przejścia poszczególnych odcinków.
  • Odcinek szczytowy jest słabiej oznaczony, uwaga na szczeliny skalne.
  • Najlepszym czasem na wspinaczkę jest wczesny poranek. Po południu wierzchołek góry niemal zawsze spowity jest w chmurach.
  • W ciągu roku na szczycie spaść może do 10 metrów deszczu. Dwa razy więcej niż w Warszawie.
  • Poza deszczem, poważnym utrudnieniem na szlaku jest porywisty wiatr.
  • Ci znający język francuski mogą przeczytać co nieco tutaj.
  • Więcej o szlakach trekkingowych na Martynice po polsku poczytać możecie w cyklu wpisów na ten temat, pierwszy tu: Trekking na Martynice
  • Mapa poglądowa Montagne Pelée z zaznaczonymi szlakami poniżej.
Montagne Pelée
Wulkan Pelée mapa

Trasy w liczbach

l’Aileron – Montagne Pelée

  • długość trasy 5 km
  • przewyższenie 600 metrów
  • czas przejścia 4 godziny
  • trudność 3/5

Grand’Rivière –  Montagne Pelée

  • długość trasy 7,6 km
  • przewyższenie 1170 metrów
  • czas przejścia 4,5 godziny
  • trudność 4/5

Macouba – Montagne Pelée

  • długość trasy 8 km
  • przewyższenie 1220 metrów
  • czas przejścia 4,5 godziny
  • trudność 4/5

Literatura dodatkowa

  • Mapa Martyniki : jedyną sensowną moim zdaniem propozycją jest mapa wydawnictwa ITMB w skali 1:65ooo. Na odwrocie w gratisie dostajemy mapę Gwadelupy, co przy wycieczce łączonej jest bardzo użyteczne. Mapa kosztuje około 35 złotych, możecie ją obejrzeć i kupić TUTAJ.
  • Przewodnik po wyspie: niekwestionowanym liderem na rynku przewodników jest anglojęzyczny przewodnik Lonely Planet. Wydanie obejmuje wszystkie karaibskie wyspy. Poza opisem najważniejszych zabytków wyspy, znajdziemy tutaj rozdział poświęcony lokalnej kuchni i oczywiście bardzo dobrze opisane opcje noclegowe. Przewodnik kosztuje około 100 PLN, cena waha się w zależności od sezonu. Przewodnik kupicie TUTAJ.

PS. plecak na podróż już masz?



Pomogłem? Zainteresowałem? Doceniasz to, co robię? Podziękuj mi osobiście dołączając do grona fanów na Facebooku - dla Ciebie to jedno kliknięcie, u mnie tyle radości :)

blog podróżniczy okiem miszy

A jeśli jesteś dopiero pierwszy raz na blogu, to najlepiej zacznij od TEJ STRONY

Tagi - słowa kluczowe
, ,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o