Krynki, kresowe miasteczko

Krynki
Krynki. Drewniana zabudowa płynnie przechodzi w murowaną, asfaltowa droga bez ostrzeżenia zmienia w brukowany trakt .

Krzysztof Środa, „Niejasna sytuacja na kontynencie”

Tyle tylko, że ja wcale nie wybieram się na Maderę. A nawet gdybym się wybierał, jakie mam szanse tam się znaleźć, skoro do tej pory nie udało mi się dotrzeć do Krynek – miasteczka o sześciokątnym rynku i trzech cmentarzach?

Nie nachodzi Was czasem refleksja, że otwierając atlas świata niejako automatycznie przekartkowujemy mapy Polski, szukając coraz to dalszych niezbadanych krain? Mapy blakną, strony wycierają się od przerzucania. W końcu, jak u XVI-wiecznych kartografów, zamiast poziomic i symboli, tam gdzie Polska pojawiają się białe plamy. Wraca terra incognita.

Zgadzam się z Krzysztofem Środą. Jeśli brakuje Ci ciekawości tego, co Cię otacza, zdolności zauważenia tego, co blisko, to jaka jest szansa, że dokonasz ciekawego odkrycia na drugiej półkuli?

Krynki, miasteczko o sześciokątnym rynku

Do Krynek dotarliśmy późnym popołudniem. Rowery stoją oparte o płotek restauracyjnego ogródka, zmęczone nie mniej niż my. Zrobiło się chłodno, do ryby z ziemniakami zamawiam jeszcze gorącą herbatę. Gosia bezskutecznie negocjuje bliny, zostały tylko zwykłe ruskie pierogi. Jesteśmy przejazdem, jak wszyscy. W drodze na Białoruś z towarem, w drodze do Kruszynian na szlaku tatarskim, w drodze do Szwecji w poszukiwaniu lepszego jutra. Kolejne twarze, kolejne uśmiechy, kolejne pożegnania – świat pani za ladą niewiele się zmienia, mimo że zmienia się ciągle.

Kresowa nostalgia za utraconą świetnością jest tu niemal fizycznie wyczuwalna. Nazwy ulic nie zmieniły się od pięciuset lat, ciągle Kościelna, Cerkiewna, Rynkowa i Garbarska wybiegają z sześciokątnego rynku. Nad rzeką Krynką zawsze była Targowa, Zaułek Szkolny nieco powyżej i tyko ta Kaukaska trochę mi nie pasuje.

12 ulic wybiegających z sześciokątnego rynku, w skali Polski prawdziwy unikat. Żywy skansen, mający swe źródło w XVIII wieku, kiedy podskarbi Antoni Tyzenhaus zdecydował się przebudować miasto.

Krynki mapa
Sześciokątny rynek i wybiegające z niego 12 ulic, unikat w skali kraju.

Krynki, miasteczko o trzech cmentarzach

2500 mieszkańców i 3 cmentarze. Trochę to niezwykłe: aby zachować proporcje, w Krakowie musielibyśmy naliczyć 914 nekropolii. W Warszawie trzeba by założyć 2053 cmentarze. Krynki to miasto zatopione w przeszłości, duchy zmarłych mówią tu w kilku językach, każdy przychodzi od swojego boga.

Wszystko zaczęło się w czasie zaboru rosyjskiego, był to okres prosperity Krynek. Mieszkańcy szybko nauczyli się od Tatarów mieszkających za miedzą, jak garbować skóry. Kwitnący przemysł tekstylny przyciągał kupców żydowskich. 10000 mieszkańców trudniących się garncarstwem, garbownictwem, kupiectwem, browarnictwem, tego wyniku z roku 1914 Krynki miały już nie powtórzyć.

Krynki
Kto jeszcze o nich pamięta?

Potykam się o kamień, cała łąka jest nimi usiana. Gdyby nie walący się ceglany płotek z wyrwaną furtką, łąka wtopiłaby się między zagajnik po lewej stronie i nieużytki po prawej. Rozgarniam trawę, nogawka zaczepia się o kolce ostu. Oglądam litery wyryte na kamieniu, to płyta nagrobna zapisana pismem hebrajskim. Litery są zadziwiająco wyraźne, ciągle walczą o resztki istnienia wśród ostów, pokrzyw i malin.

Próbuję objąć wzrokiem cały cmentarz, płotu po przeciwległej stronie nie widać, najwyraźniej groby muszą być chronione tylko przed przybyszami z miasta. Płyty nagrobne porozrzucane są nieregularnie, czasem w większych grupach (rodziny? znajomi?), czasem pojedynczo, jakby obrażone, schowane za pniem większego drzewa.

Żydzi stanowili 80% mieszkańców Krynek przed wybuchem wojen światowych. Dziś nie ma ani jednego.

Krynki
Płyty nagrobne cmentarza żydowskiego w Krynkach.

Zaułek Zagumienny prowadzi najpierw stromo w dół, porzucony traktor jest punktem orientacyjnym, od tego momentu należy kierować się przed siebie, pod górę. Przeskakujemy przez kałuże, szerokim łukiem mijamy stado psów, one jakby chcąc zaprzeczyć wszelkim stereotypom nie poświęcają nam nawet szczeknięcia. Na górze nowe ogrodzenie, za nim błyszczące nagrobki. Cmentarz prawosławny ciągle żyje. Najstarszy nagrobek datuje się na 1884 rok, szczególnie cenne są stare nagrobki kamienne i kute krzyże.

Krynki
Cmentarz prawosławny w Krynkach. Przestrzeń i spokój tak różna od miejskich cmentarzy komunalnych.

 

Krynki
Kamienny nagrobek cmentarza prawosławnego

 

Krynki
Upadek

Krynki dziś

Mam już dość cmentarzy. Wycofujemy się Zaułkiem Zagumiennym spacerując po uliczkach miasta. Przeszłości nie da się jednak uciec w Krynkach. Stojąc w ciszy w Zaułku Szkolnym trzeba mocno wytężyć słuch, aby usłyszeć echo szkolnego dzwonka sprzed kilkudziesięciu lat. Szary, ponury dom powoli popada w ruinę. Przebiega mnie dreszcz. Zapinam kurtkę, to na pewno ten zimny wiatr z północy. Ulica Targowa już dawno nie rozbrzmiewa gwarem kupieckich głosów…

Krynki
Cmentarz prawosławny przy ulicy Zaułek Zagumienny. Nazwy ulic w Krynkach nie są przypadkowe.

 

Krynki
Lata świetności Krynki mają już za sobą.

To chyba właśnie ta cisza, autentyczność, brukowane ulice, drewniane, zapadające się domy, porzucone synagogi stanowią o wyjątkowości i oryginalności Krynek. Kolejne zabytki stoją bezpretensjonalnie obok szop, stajni, łąk. Dzieci grają w piłkę na ulicach jakby nieświadome bagażu historii. Starszym ten bagaż chyba ciągle mocno ciąży.

Krynki
Krynki. Drewniana zabudowa płynnie przechodzi w murowaną, asfaltowa droga bez ostrzeżenia zmienia w brukowany trakt .

 

Krynki.
Świadek minionych czasów.

Gra miejska wydana przez urząd miasta jest próbą uporządkowania i rozliczenia się z przeszłością. Utrzymana w żartobliwym tonie, prowadzi przez najważniejsze punkty miasta. Mijamy synagogę:

Krynki synagoga chasydów słonimskich
Synagoga chasydów słonimskich zachowała się w kiepskim stanie.

… i cerkiew:

Krynki, cerkiew
Cerkiew p.w. Narodzenia Bogarodzicy

Uliczki wieczorem są opustoszałe, ludzie jakby gdzieś się pochowali. Chcemy szybko ukończyć grę miejską i wrócić do pokoju, ogrzać się i zjeść porządną kolację. Słońce już zaszło, robi się coraz chłodniej mimo lata. Słychać krzyk ptaków wracających na noc z pól, czasem przejedzie jeszcze jakiś samochód. Ostatni autobus do Białegostoku odjechał ponad godzinę temu. Cisza narasta. Został nam ostatni punkt na mapie, synagoga kaukaska. Długo nie możemy jej znaleźć, nasze kroki odbijają się od mijanych kamienic. Nagle dochodzi do nas śpiew i muzyka, jakby stłumione ale mimo to wyraźne. Śpiew dobiega z wnętrza zamkniętej na klucz synagogi… To znów moja wyobraźnia? Ale nie, Gosia też coś słyszy i obchodzi budynek.

Najlepiej zachowana synagoga w Krynkach, z początku XIX wieku, stoi w dzielnicy zwanej Kaukazem. To właśnie z Kaukazu kupcy sprowadzali do Krynek skóry do garbowania. Nazwa ulicy Kaukaskiej staje się od tej chwili jak najbardziej na miejscu. Piętrowy, biały budynek przekształcono w kino i dom kultury. Trwa właśnie próba lokalnego chóru.

Zamykam oczy i na chwilę wraca gwar ulic, krzyk dzieci, przechodzą targujący się Żydzi, w oddali bije cerkiewny dzwon. Przechodnie mówią z charakterystycznym, kresowym zaśpiewem. To wszystko słyszę w kresowych piosenkach śpiewanych przez chór za ścianą. Mam ochotę wejść i posłuchać więcej, jednak nie naciskam klamki. Pozwalam tej nierealnej, starej, śpiewanej opowieści zostać za murem, który oddziela mnie od tamtego minionego świata.

Krynki synagoga kaukaska
Synagoga kaukaska do dziś służy ludziom, choć już nie jako bożnica.

Krynki – Zdrój?

Krynki poznacie jeszcze zanim do nich dotrzecie. Woda Krynka, oranżada Krynka królują na półkach lokalnych sklepów. A wszystko dzięki bólowi brzucha królowej Jadwigi…

Władysław Jagiełło wracał z rycerzami z wyprawy do Grodna. Myślami był już na Wawelu przy chorej małżonce, gdy tabor koni ugrzązł w bagnach nieopodal pobliskiego strumienia. Pomimo wysiłków służby, wozów nie udało się wyciągnąć z bagna aż do wieczora. Król postanowił rozbić obóz i przeczekać do rana.

Wczesnym świtem, gdy konie i wozy były już gotowe do dalszej drogi, król przypomniał sobie o prośbie małżonki. Cierpiąca na bóle żołądka królowa poprosiła męża, aby ten zaczerpnął nieco wody ze słynącego cudami źródła w Grodnie. Jagiełło przywołał zaufanego sługę i polecił nabrać nieco wody z pobliskiego strumienia. Tą „cudowną” wodę ofiarował kilka dni później Jadwidze…

Jakie było jego zdziwienie, gdy bóle niemal natychmiast odeszły! Jagiełło przyległe do strumienia ziemie ofiarował zaufanemu słudze w dowód wdzięczności. Sługa założył tu osadę i nazwał ją Krynki, od kilkunastu źródeł – krynic które tryskały w okolicy.

Woda z Krynek do dziś ceniona jest ze względu na smak i właściwości  zdrowotne. Smakoszem wody mineralnej nie jestem, natomiast potwierdzam wyjątkowe walory smakowe lokalnej oranżady.

Krynka
Przystanek w przydrożnym sklepie.

Polska Egzotyczna

Krynki, jak i pozostałe miasteczka Kresów Wschodnich, zwiedzałem na rowerze z przewodnikiem „Polska Egzotyczna” Grzegorza Rąkowskiego. Mikroświat polskiego pogranicza, mieszanki języków, kultur i krajobrazów fascynuje mnie od dawna. Ten wpis jest kolejnym już artykułem poświęconym odkrywaniu Polski Egzotycznej, poznawaniu białych plam na mapie Polski. To, co nieznane, mamy przecież na wyciągnięcie ręki.

  • „Polska Egzotyczna” kosztuje już 29,90 PLN i możecie ją kupić TUTAJ, warto!
  • A TUTAJ zapoznać się możecie z całą ofertą Rewasza. Zachęcam do lektury tego moim zdaniem najlepszego wydawnictwa na polskim rynku.

 

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Krynki, kresowe miasteczko"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ella
Gość

Czytając tekst czuje się że patrzysz nie tylko oczami ale także sercem. Piękny opis.

wpDiscuz